Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy (1941 - 1944)

Audioprzewodnik

Audioprzewodnik
“Obóz Zagłady Treblinka II”

Treblinka I - Więźniowie

Na początku funkcjonowania obozu kierowano tu przede wszystkim Polaków, mieszkańców powiatu sokołowskiego. Od jesieni 1941 r. zaczęto osadzać tu także mieszkańców pozostałych powiatów dystryktu warszawskiego. Od 1943 r. obóz ten pełnił oficjalnie funkcję karnego obozu dla ludności dystryktu warszawskiego, głównie z jego wschodniej części. Początkowo Polaków kierowano do obozu na podstawie orzeczenia władzy administracyjnej, a więc starostwa. Orzeczenie takie z reguły nie było doręczane skazanemu, lecz kierowane bezpośrednio do komendanta, przy równoczesnym doprowadzeniu skazanego, którego w zasadzie nie informowano o terminie kary.

W 1941 r. nie było wyraźnego podziału na więźniów polskich i żydowskich. Nastąpił on w 1942 r. Od lipca 1942 r. wzrosła liczba kierowanych tu Żydów, głównie fachowców i rzemieślników. Były też przypadki kierowania niewielkich transportów żydowskich więźniów zamiast do oddalonego o 2 km obozu zagłady, do obozu pracy. Głównie chodziło o pozyskanie młodych, silnych mężczyzn. Postanowiono zniszczyć ich poprzez ciężką pracę fizyczną.

Innym sposobem „uzupełniania siły roboczej” było zamykanie w obozie osób zatrzymanych podczas łapanek i obław, organizowanych w różnych miasteczkach, na szlakach kolejowych i w pobliskich wioskach. Od kwietnia 1942 r. kierowano młodocianych, do 18 roku życia, których władze okupacyjne uznały za przestępców, oraz osoby, których głównej rozprawy sądowej z jakichś powodów nie doprowadzono do końca. Przetrzymywani byli tu również przymusowi robotnicy z terenów Rzeszy, którzy sami opuścili swoje miejsce pracy lub nie wrócili do niego po wykorzystaniu przepustki. Byli to tzw. bezterminowcy, czyli osoby bez ustalonej daty zwolnienia i wykorzystywani do ciężkich prac. Więzieni byli również funkcjonariusze Bahnschutz – straży kolejowej i Werkschutz – straży fabrycznej, którzy byli z pochodzenia Polakami i w okresie pełnienia służby dokonali nadużyć, głównie na tle kryminalnym. Często pomagali załodze pilnować więźniów przy pracy. Niektórym więźniom, mającym określony termin pobytu w obozie, za wszelkiego rodzaju wykroczenia komendant przedłużał pobyt, aż więzień umierał z wyczerpania. Były też wypadki, że po odbyciu kary więzień był wysyłany na roboty przymusowe w głąb Rzeszy.

Procedura przyjmowania do obozu była prosta. Pojedynczych więźniów lub całe grupy przyprowadzonych tu lub przywiezionych, a także „przejętych” z obozu zagłady, kierowano przed barak komendantury. Tu odbierano im całe mienie. Następnie dzielono więźniów na grupy według zawodu. Tych, którzy nie posiadali zawodu lub był on nieprzydatny w warunkach obozowych, kierowano do prac prostych, ale najcięższych. Niezdolnych do pracy oddzielano od pozostałych i później zabijano poza obozem.

Złe warunki higieniczne i nadmierne zagęszczenie w barakach były powodem zawszenia więźniów. Sprzyjało to powstawaniu chorób zakaźnych, które, przy złym wyżywieniu i pracy ponad siły, powodowały liczne zgony. Jesienią 1942 r. wybuchła epidemia tyfusu plamistego. Chorych izolowano, a następnie większość z nich rozstrzelano. Chorymi więźniami zajmował się doktor Paciorek. Niemcy, bojąc się rozszerzenia epidemii, skierowali część więźniów do szpitala do Węgrowa. Inną chorobą rozpowszechnioną wśród więźniów był świerzb (choroba skóry). Przebywający tu przez długi czas nie mieli możliwości dokładnego umycia się i uprania odzieży. Mimo iż na terenie obozu funkcjonowały trzy studnie i znajdowały się dwa baseny, więźniom nie wolno było samodzielnie czerpać wody. W wielu wspomnieniach tych, co przeżyli, przewija się wątek ciągłego pragnienia i głodu.

Stała liczba więźniów w obozie trudna jest do ustalenia. Można przyjąć, że przebywało tam jednorazowo 1 000–2 000 osób. Rotacja przebywających w obozie więźniów była dość duża, śmiertelność również.

Więźniowie podzieleni byli na oddziały robocze. Najliczniejsza grupa pracowała w żwirowni – Kiesgrube, kolejna nad rzeką Bug – Wassergruppe, inna pozyskiwała drewno na opał i do produkcji mebli oraz budowy – Holzgruppe, kancelarię tzw. Schreibstube obsługiwali Żydzi niemieccy i czescy. Budową i konserwacją baraków zajmowała się Baukolumne, na czele której stał niemiecki Żyd. W okresie żniw w przyobozowym gospodarstwie pracował specjalny oddział roboczy – Bauergruppe. W lecie 1942 r. utworzono kolumnę Wegebau, zajmującą się budową drogi łączącej obóz pracy z obozem zagłady. Po wybudowaniu drogi, zredukowana już znacznie kolumna Wegebau zajmowała się utrzymaniem w należytym porządku dróg wewnątrz obozu. Duże grupy więźniów zatrudnione były wewnątrz obozu, w warsztatach rzemieślniczych, przy obsłudze załogi oraz w budynkach gospodarczych: stajni, chlewni, kurniku, piekarni, fermach lisów i królików.

Treblinka I - Załoga

Załoga obozu składała się z kilkunastu esesmanów i około 100 strażników. Przez cały okres funkcjonowania obozu komendantem był SS-Hauptsturmführer Theodor (Theo) van Eupen.

 

Zastępcą komendanta był Sturmführer Karol Gustaw Preif (Fritz Pröfi), nazywany przez więźniów „Stary”, „Dziadek”, „Gołębiarz” – miał nawyk pogwizdywania. Fritz poza pełnieniem funkcji zastępcy komendanta zajmował się również częścią gospodarczą obozu.

 

Adiutantem komendanta obozu był SS-Untersturmführer Lundecke. Był jednym z tych, którzy organizowali „zabawy” dla SS-manów. Zabawy te odbywały się przeważnie z soboty na niedzielę i zawsze kończyły się tragicznie dla więźniów.

 

Dowódcą warty był SS-Untersturmführer Herbert Stumpe o bardzo wymownym pseudonimie „Śmiejąca się śmierć”.

 

Szczególnym okrucieństwem wyróżniał się też SS-Untersturmführer Franz Schwarz, zwany „Katem”. Był kierownikiem grupy więźniów pracujących na stacji kolejowej w Małkini, wzdłuż Bugu i przy kopaniu torfu w pobliżu Majdana Kupientyńskiego. Dokonywał selekcji więźniów i często sam wykonywał wyroki śmierci, zabijając ich kilofem lub drewnianym młotem.

 

Kierownikiem warsztatów rzemieślniczych był SS-Unterscharführer Franz Leopold Lanz. Szkolił również wachmanów. Sprawami gospodarczymi obozu zajmował się SS-Unterscharführer Hagen. Szczególnie znęcał się nad kobietami.

 

Za stan więźniów odpowiadał esesman Dingelmann; to on przeprowadzał codzienne apele. Kierownikiem gospodarstwa rolnego, które zajmowało tereny majątku Socha i Milewek, był SS-Rottenführer Wilhelm Weishar. SS-Unterscharführer Willi Velten i SS-Rottenführer Mehbiss (względnie Moebis) pełnili funkcje kierowców. Hans Heibusch, był odpowiedzialny za część żydowską obozu. On przeprowadzał codzienną selekcję, przydzielał więźniów do odpowiednich grup, rozkwaterowywał do odpowiednich baraków.

 

Strażnikami w obozie byli w większości Ukraińcy, ale też pochodzący z Litwy i Łotwy. Wszyscy dobrowolnie pełnili obowiązki i przeszli przeszkolenie w tzw. Ausbildungslager Trawniki k. Lublina, ponieważ służba w obozach miała charakter specjalny i wymagała „odpowiedniego” przygotowania. Niemcy na terenie obozu chodzili uzbrojeni w broń krótką, pełniąc służbę – dodatkowo – w pistolety maszynowe. Wartownicy ukraińscy pełniąc służbę, posiadali karabiny i bagnety.

Treblinka I - Topografia obozu

Teren obozu zajmował 17 hektarów. Otoczony był wysokim, ponad dwumetrowym ogrodzeniem z drutu kolczastego. Drut przytwierdzony został do drewnianych słupów. Na zewnątrz tego ogrodzenia rozciągnięte były zwoje drutu oraz ustawione zapory przeciwczołgowe. Zapory te ustawiono na jesieni 1943 r., a pochodziły one z likwidowanego sąsiedniego obozu zagłady. Zaraz za główną bramą, na której widniał napis: „Arbeit macht frei”, znajdowała się wartownia, a w strategicznych punktach ustawiono wieże wartownicze.

Wewnątrz obóz podzielono na dwie części: więźniarską i administracyjno-gospodarczą. Cześć dla więźniów była dodatkowo oddzielona podwójnym ogrodzeniem z drutu kolczastego. Istniały również dodatkowe ogrodzenia wewnętrzne, oddzielające więźniów według płci i narodowości (Polki, Polaków i Żydów). Cześć więźniarska zajmowała około 1/4 całości obozu i znajdowały się tu drewniane baraki mieszkalne, sortownia, kuchnia, pralnia oraz warsztaty. Cześć ta pozbawiona była kanalizacji. Przed barakami znajdowały się szalety, z których można było korzystać tylko w dzień. W baraku o wymiarach 12,5 m x 40 m znajdował się pośrodku korytarz, a po obu jego stronach piętrowe prycze o wymiarach 170 cm x 300 cm. Elementy baraków dostarczano z obozu koncentracyjnego w Auschwitz – Oświęcim. Podłogi baraków były wybetonowane. Więźniowie leżeli na gołych deskach we własnych ubraniach. Po godzinie 22 więźniowie musieli leżeć na pryczach bez butów. Za leżenie w butach karano, gdyż uznawano to za próbę ucieczki. Od strony północnej znajdowała się sortownia. Pracowało w niej około 100 Polek m.in. przy cerowaniu, przyszywaniu guzików, zakładaniu nowych okularów do masek przeciwgazowych. Przedmioty te pakowano w systemie dziesiętnym i ponownie odsyłano na front wschodni. Od strony południowej zaś znajdował się ogród warzywny, który uprawiali więźniowie, a wykorzystywała obsługa. Na terenie obozu był Holzplatz – plac, na którym wstępnie obrabiano drewno budowlane, rąbano drewno na opał i ustawiano je w stosy. Na placu tym Untersturmführer Franz Schwarz i Gruppenwachman Franz Swidersky wykonywali egzekucje, uderzając drewnianym młotem w głowy więźniów ułożone na pieńku lub kamieniu. Znajdowały się warsztaty: stolarski oraz krawiecki, w którym szyto ubrania, w tym i futra. Kuchnie prowadzili więźniowie pod nadzorem Niemców i Ukraińców.

W części administracyjno-gospodarczej znajdowały się pomieszczenia mieszkalne dla Niemców i Ukraińców oraz zbudowania administracyjno- gospodarcze. Najważniejszy to budynek biura obozowego i załogi niemieckiej wraz z kwaterą komendanta. Ta cześć obozu była skanalizowana i całkowicie zelektryfikowana. Wybudowano nawet dużych rozmiarów basen dla obsługi niemieckiej oraz niewielki basenik rekreacyjny dla komendanta. Duży obszar zajmowały zabudowania gospodarcze: stajnia, chlewnia, kurnik, ferma lisów oraz piekarnia, mleczarnia i masarnia. Między kwaterą komendanta a fermą lisów znajdował się zagłębiony w ziemi bunkier dla więźniów, w którym pobyt kończył się śmiercią na miejscu lub rozstrzelaniem w pobliskim lesie.

 

 

Treblinka I - Utworzenie obozu

W trójkącie małych wsi Maliszewa, Poniatowo i Wólka Okrąglik, w powiecie sokołowskim, 6 km od stacji kolejowej Treblinka, znajdowała się żwirownia. To od niej zaczęła się historia karnego obozu pracy.

We wrześniu 1939 r. wojska niemieckie zajęły te tereny. Przygotowując się do napaści na Związek Radziecki, władze niemieckie zwróciły większą uwagę na to miejsce. Wybudowano wówczas betonową drogę łączącą Małkinię z Kosowem Lackim, czerpiąc surowiec z pobliskiej żwirowni. Starostą powiatowym, rezydującym w Sokołowie Podlaskim, był wówczas Sturmbannführer Ernst Gramss. Z jego inicjatywy powstała spółka mająca na celu produkcję betoniarską opartą na surowcu pozyskiwanym ze żwirowni.

W związku z funkcjonowaniem spółki betoniarskiej i problemami, jakie przeżywała, zaistniał brak taniej siły roboczej. Po ataku Niemców na Związek Radziecki zaprzestano nawet na krótko wydobywać żwir. Wówczas to Gramss wpadł na pomysł powołania obozu pracy. Powstał on późnym latem 1941 r. Komendantem obozu został SS-Hauptsturmführer Theo van Eupen. Związany był on z Wojskową Administracją Kwaterunkową, która przed napaścią na ZSRR miała na tym terenie siedzibę w Sokołowie Podlaskim. Po szybkim marszu na wschód, pozostał majątek wojskowy zgromadzony w Sokołowie Podlaskim, Węgrowie, Kosowie Lackim i obozie leśnym koło Repek. Najprawdopodobniej baraki magazynowe z tych miejsc posłużyły do budowy obozu, który przeznaczony został dla „opornych elementów” z powiatu sokołowsko-węgrowskiego i liczył w pierwszych dniach istnienia kilkudziesięciu więźniów. Mieścił się on w zabudowaniach gospodarczych przy żwirowni, w pobliżu rampy kolejowej i podlegał lokalnym władzom administracyjnym. Oficjalnie usankcjonowano funkcjonowanie obozu zarządzeniem gubernatora dystryktu warszawskiego, Ludwiga Fischera, nastąpiło dnia 15 listopada 1941 r.

O funkcjonowaniu obozu powiadomiono dodatkowo opinię publiczną poprzez plakaty i prasę warszawską – „Nowy Kurier Warszawski” nr 227 z 22/23 listopada 1941 r. oraz nr 289 z 6/7 grudnia 1941 r. Władze niemieckie stwarzały pozory, iż osadza się tu wyłącznie „element kryminalny”. Zsyłano tu ludność cywilną w odwecie za akcje zbrojne polskiego podziemia, za nieprzestrzeganie godziny policyjnej, za podejrzenie o pomoc zbiegłym i ukrywającym się jeńcom radzieckim, za przejawy oporu przedstawicielom władzy okupacyjnej (np. popchnięcie żandarma).

Początkowo obóz nosił nazwę „Arbeitserziehungslager” (Wychowawczy Obóz Pracy), później został oficjalnie nazwany „Der SS- und Polizeiführer im Distrikt Warschau Arbeitslager Treblinka”. W odróżnieniu od powstałego później obozu zagłady, obóz pracy otrzymał nazwę Treblinka I.

Miejsce straceń

Jest to miejsce, gdzie grzebano zwłoki zmarłych podczas ciężkich prac, rozstrzeliwano rannych i wycieńczonych, skazanych na śmierć za wykroczenia obozowe, jak również przywożonych na to miejsce samochodami z Warszawy, najprawdopodobniej z Pawiaka, oraz z Sokołowa Podlaskiego. W dniu 2 marca 1942 r. zostało tu rozstrzelanych około 100 osób przywiezionych z więzienia na Pawiaku i al. Szucha. Wśród zamordowanych było kilkunastu aresztowanych działaczy Stronnictwa Pracy, m.in. były poseł Stanisław Ratajczyk. Od kwietnia 1942 r. wykonywano tu wyroki śmierci na Żydach z getta warszawskiego. Było to dla oprawców dogodne miejsce do wykonywania egzekucji. Teren wokół obozu patrolowany był bowiem przez oddziały strażników i tym samym izolowany od postronnych świadków. Na miejscu tym, szczególnie w latach 1942–1943, rozstrzeliwano Romów – Cyganów. Jak wynika z meldunków Delegatury Rządu do Londynu z 8 i 25 listopada 1943 r., na miejscu tym mogli być rozstrzeliwani oficerowie i żołnierze włoscy. Egzekucje wykonywano tu aż do ostatniej chwili.

Liczba 10 000 ofiar nie jest równoznaczna z liczbą zmarłych bądź zamordowanych w obozie pracy w Treblince. Część więźniów bowiem grzebano na miejscu zabójstwa, a niektóre grupy niezdolnych już do pracy uśmiercano w komorach gazowych Treblinki II.

W 1944 roku i 1946 roku dokonano ekshumacjji i oględzin lekarskich niektórych grobów. Z przeprowadzonych badań wynika, iż dla części osób przyczyną śmierci były obrażenia zadane ciężkim narzędziem lub rany postrzałowe głowy. Z układu zwłok wynika, że ciała nie były układane. Trudno jest dziś ustalić, ilu naprawdę więźniów kryje ta ziemia.

Ucieczki

Kilka ogrodzeń z drutu kolczastego, wieże strażnicze z karabinami maszynowymi, warta główna składająca się z 10 wachmanów przy bramie wejœściowej, zamykanie nocą na klucz baraków wi꼟niów i wystawianie nocnej straży, a wysyłanie dookoła obozu silnych patroli – to wszystko po to, by uniemożliwić ucieczkę wi꼟niom. Podejmowali oni jednak takie próby, chociaż każda nieudana ucieczka kończyła się śœmiercią wi꼟nia, połączoną z ogromnym okrucieństwem mającym na celu odstraszenie innych. Za udaną ucieczkę jednego wi꼟nia komendant skazywał na œśmierć 10 lub więcej wi꼟niów pracujących w tej samej grupie co uciekinier. Jeżeli było znane miejsce zamieszkania rodziny uciekiniera, ona również ponosiła karę. Mimo represji ucieczki miały stale miejsce. W dniu 2 wrześœnia 1943 r. po obezwładnieniu strażnika i przebraniu się za niego, udało się zbiec grupie 13 wi꼟niów, którzy zbierali kamienie na polu. Wiꟼniowie żydowscy, którym udało się zbiec, korzystali przeważnie z pomocy ludnoœści polskiej. Ucieczki nasiliły się latem 1944 r.
 
Pojedyńcze ucieczki pociągały za sobą œśmierć zbyt wielu współwiꟼniów. Próbowano więc zorganizować powstanie i zbiorową ucieczkę na wypadek likwidacji obozu. Być może istniało powiązanie z konspiratorami w obozie zagłady, ci bowiem w swoich planach liczyli na powracających torami wiꟼniów z pracy na stacji kolejowej w Małkini. Podejmowane próby zorganizowania oporu napotykały na trudnośœci, ponieważ czꜶć wi꼟niów przebywających w obozie z rodzinami nie chciała po tych dośœwiadczeniach narażać siebie i swoich najbliższych na oczywistą œśmierć. Również wi꼟niowie mający terminowe wyroki nie chcieli podejmować akcji, która mogła zakończyć się niepowodzeniem.

Wyżywienie

Żywność do obozu dostarczać miało Starostwo Powiatowe w Sokołowie Podlaskim, jednak w praktyce chłopi z okolicznych wsi zmuszani byli dostarczać odpowiednich produktów w ramach kontyngentu (przymusowych dostaw). Punktem zbornym była główna brama obozu. Tutaj ukraińscy strażnicy i więźniowie przejmowali wozy od chłopów.

Więźniowie otrzymywali śniadanie składające się z 1/2 litra wodnistej zupy lub kaszy, jednego litra podobnej zupy na obiad z kartofli czy brukwi, czasami i kapusty. Normą była porcja 3 kg maki na 200 l zupy. Na kolację – kubek niesłodzonej czarnej kawy zbożowej, 10–20 dag chleba razowego, czasami z kawałkiem margaryny czy marmolady, odmierzanej łyżeczką. Więźniowie wyjadali też fusy z czarnej kawy, a jeden bochenek, przypadał na 10 osób.

Mięso otrzymywali więźniowie bardzo rzadko i pochodziło ono z „padłych” koni, które przywozili do obozu okoliczni chłopi. Więźniowie pracujący na zewnątrz byli potajemnie dokarmiani dzięki przekazywanym im paczkom z żywnością. Żony i córki osadzonych przychodziły w pobliże obozu, by zobaczyć, choć z daleka, swoich bliskich. Niekiedy udawało się przekupić strażnika, by chwilę porozmawiać i nakarmić na miejscu więźnia. Takie wypadki zdarzały się rzadko. W 1944 r. więźniowie otrzymali dwa razy paczki żywnościowe z PCK.

Niewolnicza praca

Żwirownia, stacja kolejowa w Małkini i regulacja Bugu były to miejsca bardzo ciężkiej pracy więŸniów, często kończącej się wyczerpaniem fizycznym i œmiercią. Obecnie nie sposób obliczyć, ilu ludzi straciło życie przy tych pracach i jakie korzyœci wynieœli komendant i poszczególne firmy wykorzystujące więŸniów.
 
Regułą było, że wszyscy nowo przybyli do obozu pracowali przez pewien czas w żwirowni. WięŸniowie wykonywali najcięższe prace, polegające na wydobywaniu żwiru i ładowaniu do wagonów, tzw. koleb. Wagony te jeŸdziły na „wąskich” torach i wyciągane były ze œśrodka żwirowni przez nieduży parowóz. Na rampie dokonywano przeładunku żwiru z koleb do wagonów „szerokich”. Stąd cały transport odprowadzany był na stację kolejową do Treblinki i dalej do miejsca przeznaczenia. Praca w żwirowni była bardzo wyczerpująca i po kilku tygodniach więŸniowie popadali w osłabienie. Wachmani pilnujący więŸniów w żwirowni wyróżniali się okrucieństwem. Niezdolni do pracy, chorzy, słabi zazwyczaj szybko umierali lub byli zabijani przez SS-manów. 
 
W żwirowni nie wolno było nawet rozglądać się, gdyż uznawano to za próbę ucieczki. Była też grupa polskich robotników najemnych, którzy za swoją pracę otrzymywali wynagrodzenie. Zajmowali się oni przede wszystkim obsługą kolejki wąskotorowej i przeładunkiem żwiru na rampie.
 
Miejscem pracy więŸniów była też niedaleko przepływająca rzeka Bug. Pracowali oni przy usypywaniu wałów przeciwpowodziowych w okolicach Małkini oraz przy pracach melioracyjnych, polegających na osuszaniu terenów bagnistych. 
 
Pewna grupa więŸniów pracowała w gospodarstwie rolnym produkującym na potrzeby obozu, a znajdującym się poza jego terenem, około 500 m na zachód od ogrodzenia, na tzw. Milewku.

Upamiętnienie

  • W 1955 r. Centralny Zarząd Muzeów i Zabytków Ministerstwa Kultury i Sztuki ogłosił konkurs na upamiętnienie Treblinki jako miejsca pamięci. Trzej artyści: Adam Haupt, Franciszek Duszenko i Franciszek Strynkiewicz, tworząc wyjątkowy zespół, opracowali założenia przestrzenno-pomnikowe. Wzięli pod uwagę całość terenu. Granice byłego obozu zagłady oznaczono, ustawiając olbrzymie dwumetrowe kamienie. Brama wejściowa została upamiętniona dwoma betonowymi blokami Przez jej środek biegnie do rampy brukowana droga. Betonowe bloki prowadzące do rampy to symboliczne tory. Obok rampy znajduje się 10 kamieni z nazwami państw, z których przywożeni byli do obozu Żydzi. Od rampy do pomnika biegnie brukowana droga, która prowadziła do komór gazowych. Po obu jej bokach kamieniami zaznaczono rozbieralnie. Na  wzgórzu wznosi się wysoki pomnik autorstwa Franciszka Duszeńki. Zbudowany jest z dużych bloków granitowych, które ułożeniem swoim przypominają Ścianę Płaczu w Jerozolimie. Frontowa ściana robi wrażenie pękniętej przez środek. Góra zwieńczona jest czapą, na której od frontu, czyli strony zachodniej, znajdują się porozrywane szczątki ludzkie oraz symbol zaczerpnięty z nagrobków żydowskich: błogosławiące dłonie. Od strony wschodniej widnieje menora, symbol judaizmu. Przed pomnikiem granitowy blok, jakby wyjęty z niego, z napisem: „Nigdy więcej” w językach polskim, hebrajskim, jidysz, rosyjskim, angielskim, francuskim i niemieckim. Pomnik jest symbolicznym grobowcem dla tych wszystkich, którzy tu zginęli. Za pomnikiem, w prostokątnym zagłębieniu, znajduje się upamiętnienie krematorium. Jest to wgłębiony prostokąt wypełniony czarnym bazaltem, tworzącym nieregularne skrzepy i sople. Wokół zagłębienia ustawiono kilkanaście lamp na ciekłe paliwo, które po zapaleniu do złudzenia przypominają, iż na tym miejscu płonął stos złożony z ludzkich ciał. Autorem tego upamiętnienia jest Adam Haupt. 22.000 m2 powierzchni zostało pokrytych betonem, na którym ustawiono 17 000 kamieni różnej wielkości. Beton ten przykrywa prochy pomordowanych tu ludzi.
  • Kamienie symbolizują macewy – nagrobki na żydowskim cmentarzu. Na 216 wypisano nazwy miast, z których przywożono tu Żydów. Początkowo było ich 130. Kolejne dopisano w 1998 r. dzięki wsparciu finansowemu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie. Dopisane miejscowości pochodzą głównie z dawnego Okręgu Białystok, a więc terenów, które po II wojnie nie znalazły się w granicach Polski.
  • Wśród kamieni znajduje się upamiętnienie postaci Janusza Korczaka (Henryka Goldszmita) i dzieci. Jest to jedyne imienne upamiętnienie. Całość założenia przestrzenno-pomnikowego utrzymana jest w kolorze szarym. Beton i granit przypominając o prochach 800 tys. spoczywających tu ludzi.
  • Od 1983 r. teren byłych obozów, żwirownia, brama, czarna droga oraz tereny wokół nich tworzą Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince, które jest oddziałem Muzeum Regionalnego w Siedlcach.

Tekst opracowany na podstawie książki: E. Kopówka, Treblinka. Nigdy więcej, Siedlce 2002 r., s. 5-54

Sprawiedliwi

  • Gustaw i Kazimiera Diehl mieszkali w położonym na odludziu majątku Jasieniec, około 3 km od karnego obozu pracy i około 4 km od obozu zagłady w Treblince. Przez cały okres okupacji i funkcjonujących niedaleko obozów ukrywali Żydówkę Marię. Była blondynką o niebieskich oczach. Opiekowała się dziećmi i gospodarką. Na skutek zadenuncjowania, aresztowano ją i zatrzymano w karnym obozie pracy. Gustaw, po rozmowie z Kazimierą, udał się do komendanta i zapewnił go, że Maria jest jego bliską krewną. Rozmowa ta dała pozytywny efekt i Marię zwolniono.
  • W 1998 r. z inicjatywy córki Marii, Dority Kosman, Gustawa i Kazimierę Diehl odznaczono medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Ich nazwiska umieszczono na honorowej ścianie Instytutu Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie.
  • Z innych relacji wynika, iż Gustaw i Kazimiera pomagali uciekinierom z pobliskich obozów. Ich pomoc polegała na tym, iż „nie zauważali” uciekinierów w swoich obejściach gospodarczych lub w pobliżu. Uciekinierzy mogli więc chwilę odpocząć, zjeść znalezione w obejściu produkty i udać się w dalszą drogę.