Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy (1941 - 1944)

Audioprzewodnik

Audioprzewodnik
“Obóz Zagłady Treblinka II”

Liczba ofiar

  • Po zakończeniu wojny rozpoczął się proces określania strat ludzkich, jakie pochłonęła Treblinka.
  • Wasylij Grosman w książce „Piekło Treblinki” wydanej w 1945 r., podał liczbę 3 mln. Oszacował ją, zliczając pojemność komór gazowych i czas funkcjonowania obozu.
  • Badania podjęte już w latach 1945–1946 przez Główną Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce urealniły rozmiary strat ludzkich. Zdzisław Łukaszkiewicz, który prowadził pierwsze badania naukowe, autor książki „Obóz zagłady w Treblince” określił straty Treblinki na 780 tys., według jego obliczeń przybyło 156 transportów po 5 000 osób.
  • W procesie Kurta Franza Sąd Przysięgły w Düsseldorfie w 1965 r. określił straty na 700 tys.
  • W drugim procesie w 1970 r. przeciwko Franzowi Stanglowi, ekspert-biegły, berliński historyk dr Wolfgang Scheffer, wyliczył straty na 900 tys.
  • Inni historycy zajmujący się tym problemem podają liczbę od 700 do 900 tys. I tak, francuski historyk J. Billig określił na 700 tys. Jako minimalną przyjęli ją Helmut Kransnik i Albert Rückerl. Raul Hilberg podaje 750 tys., Martin Gilbert – 850 tys., Ytzak Arad – 850 tys., Czesław Madajczyk 700–800 tys., Manfred Burba – 912 tys. Jedynie Ryszard Czarkowski odbiega swą liczbą od przedstawionych tutaj, gdyż podaje 1 582 tys.
  • Wiemy jednak na pewno, że do końca 1942 r. wymordowano w obozie 713 555 osób.
  • Na tablicy informacyjnej przed wejściem na teren obozu widnieje liczba 800 tys. Należy ją przyjąć jako podstawę.

Likwidacja obozu

  • Po powstaniu w obozie, Stangl został przeniesiony do jednostki zwalczającej partyzantów we Włoszech. Wirth i Globocnik zatuszowali bunt w Treblince i zbiorową ucieczkę więźniów. Nie złożyli w Berlinie oficjalnego raportu na ten temat. W połowie lub pod koniec sierpnia 1943 r. Kurt Franz przejął kierownictwo obozu. W tym czasie na rampę obozową przybyło kilka transportów z getta białostockiego. Deportowanych zagazowano w nienaruszonych podczas powstania komorach. Transporty, które przyjmowano na rampie, liczyły wówczas tylko po 10 wagonów. Ostatni transport przybył 19 sierpnia 1943 r. i składał się z 39 wagonów. Byli w nich Żydzi z Białegostoku.
  • Rozwiązanie poważnie zniszczonego obozu i całkowite zrównanie go z ziemią przeciągnęło się do 17 listopada 1943 r. Wtedy to zastrzelono 25–30 więźniów z ostatniego komanda – Restkommando, którzy mieszkali w dwóch wagonach kolejowych. Żydów zaprowadzono w małych grupkach na skraj lasu, gdzie Franz, Bredow i Mentz zamordowali ich strzałami w potylicę. Ukraińscy wachmani spalili ich ciała na specjalnie do tego celu wybudowanym małym ruszcie.
  • Teren, gdzie zakopano prochy ludzkie zaorano i zasiano łubinem. Przebudowano obozową piekarnię na dom, w którym osadzono ukraińską rodzinę z zadaniem ochrony terenu, który teraz przypominał gospodarstwo rolne. Do budowy wykorzystano cegłę z rozebranych komór gazowych. Przed nadejściem Armii Czerwonej na te tereny w drugiej połowie lipca 1944 r., rodzina ta podpaliła dom z zabudowaniami gospodarczymi i ewakuowała się w stronę Warszawy.

Opór i powstanie

  • Załoga obozu obawiała się oporu przywożonych tu ludzi. Wzmocnione środki ostrożności stosowano już na stacji kolejowej w Treblince. Do zajść jednak dochodziło. Brak jest materiałów, by wskazać na ilość tych wypadków.
  • Więźniowie zdawali sobie sprawę, że praca jedynie na krótki czas przedłuża im życie. Jedyną skuteczną bronią była ucieczka. Niewielu się to udało. Właściwie były tylko dwa sposoby. Albo uciekał więzień z komanda, które pracowało na zewnątrz obozu albo wyjeżdżał ukryty w wagonie towarowym z odzieżą. Niektórzy próbowali wydostać się podkopem. Niestety, nie udało się to. Wszyscy, którzy podjęli ucieczkę i zostali złapani, ponosili śmierć, często w wielkich męczarniach. Za udane ucieczki karano więźniów z danego komanda, przeważnie rozstrzeliwano 10 osób za jednego uciekiniera.
  • Więźniowie przebywający w obozie zrozumieli, że jedynym sposobem na wydostanie się z niego jest zbrojne powstanie. Wiedzieli, że albo zginą w walce, albo uciekną. Zawiązała się tajna organizacja, najpierw w obozie nr 1, później także w obozie nr 2. Więźniowie tworzyli „piątki” – grupy skupiające po 5 osób, i w miarę swoich możliwości gromadzili tępe narzędzia, drewniane deski i kołki potrzebne do forsowania ogrodzenia z drutów oraz benzynę do podpalenia zabudowań.
  • Na początku 1943 r. utworzyła się grupa określana jako Komitet Organizacyjny, która po wielu porażkach (epidemia tyfusu, niepowodzenie w zdobyciu broni metodą przekupienia wachmanów) przygotowała powstanie. W przedsięwzięciu tym duży udział mieli Żydzi, którzy przeżyli powstanie w warszawskim getcie i zostali w kwietniu i maju przywiezieni do Treblinki. W skład Komitetu Organizacyjnego wchodzili: Zelomir Bloch, Rudolf Masaryk, Marceli Galewski, Sudowicz, Salzburg, Samuel Rajman, Julian Chorążycki, Irena Lewkowska, Moněk, Leon Haberman, Lubling, Zeichet.
  • Działający prawdopodobnie od marca 1943 r. w obozie nr 2 Komitet Organizacyjny skupiał 10–12 osób. Grupa oporu w obozie nr 2 powstała początkowo niezależnie, w kwietniu 1943 r. przeniesiono do niego Blocha, który stanął na jego czele.
  • W lipcu 1943 r. zasadniczo zakończono palenie wydobytych zwłok. Transporty nadchodziły coraz rzadziej. Więźniowie obawiali się, że lada dzień może nastąpić ich likwidacja. Powstanie tajnej organizacji możliwe było dzięki mniejszej rotacji więźniów, kiedy ustabilizował się ich stan osobowy. Załoga zapewniała więźniów, że pozostaną przy życiu o ile będą dobrze pracować.
  • Plan powstania zakładał kradzież broni i amunicji z wartowni, podpalenie wszystkich zabudowań obozu i wspólny atak więźniów obozów nr 1 i 2 na załogę. Planowano zabicie jak największej liczby strażników, masową ucieczkę więźniów, a po sforsowaniu Bugu przyłączenie się ocalałych grup do partyzantów działających w lasach białostockich. Liczono na pomoc więźniów z karnego obozu pracy, którzy w liczbie około 400 osób wracali na platformach kolejowych z pracy na stacji kolejowej w Małkini i przejeżdżali obok obozu zagłady około godz. 16:00. W przypadku pełnego powodzenia zakładano nawet uderzenie na załogę obozu pracy i uwolnienie więźniów oraz spalenie zabudowań.
  • Powstanie wybuchło 2 sierpnia 1943 r. po południu. Był to poniedziałek, dzień wolny od pracy. W poniedziałki nie przybywały transporty.
  • Przed godz. 16:00 z wartowni, dzięki dorobionemu kluczowi, wyniesiono broń, amunicję i granaty. Akcja musiała rozpocząć się przed wyznaczonym czasem, gdyż esesman Kurt Küttner znalazł złoto u jednego z więźniów, który był zaangażowany w przygotowanie powstania, i rozpoczął natychmiast śledztwo. Spiskowcy zostali zaskoczeni tą sytuacją i postanowili natychmiast działać. Wywiązała się chaotyczna strzelanina, podpalono część zabudowań, a zatrudniony w garażu Stanislaus Lichtblau z Morawskiej Ostrawy, pseudonim „Standa”, wysadził w powietrze zbiornik z benzyną. Nie powiodło się natomiast zniszczenie komór gazowych i nie przerwano linii telefonicznej. Największy atak przeprowadzono na bramę główną, którą sforsowano po ciężkich stratach. Z odległości kilku kilometrów można było dostrzec słup czarnego dymu unoszący się nad obozem. Z komendantury Stangl zdołał nawiązać łączność z oddziałami stacjonującymi w pobliżu. Na pomoc pospieszyły oddziały z Małkini, Sokołowa Podlaskiego, Kosowa Lackiego, Ostrowi Mazowieckiej. W sumie liczyły one setki ludzi, którzy ścigali uciekających Żydów. Powstanie trwało 20–30 minut, z czego ostra wymiana strzałów około 10 minut.
  • W dniu powstania w obozie przebywało 840 więźniów, z czego 105 nie wzięło w ogóle udziału w tym zrywie – byli to już psychicznie zmęczeni i zrezygnowani ludzie. Przyjmuje się, że jedynie około 200 osobom udało się wydostać z obozu i ujść obławie. Z tej liczby końca wojny mogło doczekać co najwyżej 100 osób. Po zajęciu tych obszarów przez Armię Czerwoną, udało się odnaleźć około 40 ocalałych więźniów, część z nich ukrywała się w okolicznych lasach. Pierwsze zebranie byłych więźniów Treblinki II odbyło się 21 stycznia 1945 r. z inicjatywy Centralnej Żydowskiej Komisji Historycznej. Wtedy najprawdopodobniej powstało Koło Byłych Więźniów Treblinki, które zorganizowało spotkanie 15 lipca 1945 r. w mieszkaniu Oskara Strawczyńskiego, byłego więźnia obozu śmierci. Uczestniczyło w nim 15 więźniów z obozu śmierci oraz 3 z obozu pracy.
  • Nie ma pewnych danych dotyczących strat wśród esesmanów i Ukraińców, relacje na ten temat są sprzeczne. Najprawdopodobniej wśród ofiar śmiertelnych nie było Niemców.
  • Powstanie w Treblince odbiło się głośnym echem. Prasa konspiracyjna szeroko komentowała to wydarzenie, m.in. „Informacja Bieżąca” nr 32 (105) z 18 sierpnia 1943 r.

 

Lista więźniów, którzy przeżyli obóz zagłady w Treblince:
1. Czesław Augustyniak
2. Oskar Berżer
3. Abraham Bomba
4. Gustav Boraks
5. Henoch Brener
6. Cham Ciechanowski
7. Leizer Ciechanowski
8. Josef Czarny
9. Baron Czechowicz
10. Jakob Domb
11. Jakob Eisner
12. Pinchas Epstein
13. Leon Finkelstein
14. Aron Gelbard
15. Richard Glazar
16. Szymon Goldberg
17. Abraham Goldfarb
18. Zygmunt Gostyński
19. Sonia Grabinski
20. Tanhum Grinberg
21. Eliahu Grinsbach
22. Yosef Gross
23. Jacob Jakubowicz
24. Kalman Jankowski
25. Judah Kelin
26. Shalom (Stanisław) Kohn (Kon)
27. Abe Kon
28. Jacob Koszycki
29. Arie (Alexander) Kudlik
30. Lachman
31. Moszek (Mietek) Laks
32. Leon Lewi
33. Sonia Lewkowicz
34. Abraham Lindwasser
35. Moshe Luck
36. Markus
37. M. Mitelberg
38. Moshe Pacanowski
39. Marek Petakowski
40. Maniek Platkiewicz
41. Moshe Porzeczki
42. Henryk Posowalski (Pazovalski)
43. Henryk Rajchman (Yechiel M. Reichman)
44. Jerzy (Georg) Rajgrodzki
45. Samuel Rajzman
46. Meir Rak
47. Moshe Rappaport
48. Rojtman
49. Berek Rojzman
50. Eliahu Rosenberg
51. Wolf Shneiderman
52. Joseph Siedlecki
53. Oscar Strawczyński
54. Zygmunt Srawczyński
55. Henryk Sterling
56. Bronka Sukno
57. Wolf Szejnberg
58. Jacob Szmulewicz
59. Haim Sztajer
60. Kalman Taigman
61. Mieczysław Tobiasz
62. Eugeniusz Turowski
63. Karel (Charles) Unger
64. Szyja Warszawski
65. Wasser
66. Jankiel Wiernik
67. Samuel Willenberg
68. Ziegelman

Źródło: A. Donat, The death camp Treblinka. A documentary, New York 1979, s. 279–291.

Palenie zwłok

  • Kremację zwłok zaczęto przeprowadzać dopiero w lutym 1943 r., bezpośrednio po wizycie Himmlera. Pomysłodawcą wybudowania rusztów z szyn kolejowych był to Herbert Floß. Pod szynami umieszczano chrust, który polewano benzyną. W ten sposób palono nie tylko najświeższe zwłoki, ale i te wydobyte z grobów za pomocą koparki (bagra).
  • Wybudowano dodatkowe ruszty, tak więc można było palić jednocześnie do 12 tys. zwłok. Powstające chmury dymu były widoczne z odległości wielu kilometrów. Do końca lipca 1943 r. spalono na rusztach około 700 tys. zwłok.

Technika uśmiercania

  • Mechanizm postępowania z deportowanymi do obozu ludźmi i sposób ich uśmiercania opracował Christian Wirth, inspektor obozu w Treblince, Bełżcu i Sobiborze. Przeszkolił on punkt po punkcie załogę, tak by wszystko przebiegało zgodnie z jego planami. Cały sekret polegał na tym, by do ostatniej chwili trzymać w nieświadomości ofiary, a posłuszeństwo wymusić zaskoczeniem, szybkością działania oraz brutalnością. Typowy transport zawierał do 60 wagonów, w tym co najmniej dwa wagony dla strażników. W towarowym wagonie umieszczano przeciętnie 80–120 osób.
  • Cały transport na stacji kolejowej w Treblince dzielono na trzy części i każdą z osobna dostarczano do obozu. Parowóz doczepiano na końcu, tak że pchał on przed sobą wagony. Po wepchnięciu wagonów na rampę obozową, parowóz odczepiano i wytaczano poza druty ogrodzeniowe.
  • Po podstawieniu wagonów na rampę obozową rozpoczynał się właściwy cykl zagłady. Przywiezieni tu ludzie po wyjściu na rampę i „plac kolejowy” pozostawiali bagaż, zabierając ze sobą dokumenty i rzeczy wartościowe. Oddzielano ludzi niemających sił, inwalidów, chorych, starców i samotne dzieci, po czym kierowano ich do lazaretu, by nie opóźniali akcji uśmiercania. Zdrowych, w szybkim tempie, ciągle wrzeszcząc na nich i bijąc, kierowano do rozbieralni. Tutaj przejmowało ich komando czerwone. Dzielono przybyłych według płci. Kobiety i dzieci udawały się do rozbieralni na lewo, mężczyźni na prawo. Tutaj też, w zależności od potrzeb, dokonywano selekcji, wybierając odpowiednie osoby do pracy w obozie. Byli to ludzie młodzi, zdrowi, z potrzebnym w warunkach obozowych zawodem. Wszystkim rozdawano sznurki, by powiązali nimi zdjęte buty. Kobietom po wejściu do baraku obcinano włosy.
  • Wpychaniem do komór i gazowaniem zajmowało się dwóch strażników ukraińskich, którzy pomagali sobie w tych czynnościach metalową rurą i szablą. Gazowanie stłoczonych ludzi trwało około 20 minut. Czasami proces ten przedłużano. Zwłoki wraz z krwią i ekskrementami wyciągane były po pochyłej podłodze komory przez otwarte z zewnątrz włazy. Po wyrwaniu ze zwłok złotych zębów oraz wyjęciu ukrytych w otworach ciała przedmiotów wartościowych, zwłoki trafiały do dołów. W późniejszym okresie transportowano je bezpośrednio na ruszty za pomocą skórzanych rzemieni, pasów lub na drewnianych noszach.
  • Wszystkie prace, od rozładunku transportu na rampie kolejowej aż do usunięcia z komór zwłok 5–6 tys. ludzi, były wykonywane przez 2–3 godziny. Jednocześnie w trakcie tego cyklu uśmiercania segregowano przywiezione tu rzeczy. Zatrudniono nawet grupę krawców, którzy zajmowali się wyszukiwaniem zaszytych w ubraniach kosztowności i pieniędzy.

Transporty

  • Od dnia 22 lipca 1942 na murach domów getta w Warszawie rozlepiano obwieszczenia Rady Żydowskiej o przesiedleniu i codziennie między Warszawą a Treblinką zaczął kursować pociąg z „przesiedleńcami”, określany jako wahadłowy.
  • W dniu 23 lipca 1942 r. w godzinach rannych przyjechał do obozu pierwszy transport Żydów z Warszawy, przywożąc 7 400 osób. Składał się częściowo z pensjonariuszy punktów noclegowych dla uchodźców oraz odsiadujących różne kary, przeważnie administracyjne, w areszcie centralnym przy ul. Gęsiej 24. W dniu 23 lipca 1942 r. rozpoczęła się pierwsza faza mordowania przywożonych tu ludzi. Trwała do 28 sierpnia 1942 r.
  • Dzienny kontyngent, wyznaczony początkowo na 6 000 osób, szybko wzrastał. Tylko z warszawskiego getta, od końca lipca do połowy września 1942 r., w trakcie wielu akcji wysiedleńczych, według dokumentów Rady Żydowskiej, wywieziono do Treblinki 241 000 Żydów. Deportowano tu Żydów także z innych gett, m.in. z Białegostoku, Grodna, Kielc, Radomia, Łukowa, Włoszczowej, Sędziszowa, Szydłowca, Kozienic, Częstochowy, Łochowa. Byli to głównie polscy Żydzi z Generalnego Gubernatorstwa, przywożeni tu w wagonach towarowych z zakratowanymi drutem kolczastym okienkami. Do tych, którzy próbowali ucieczki, strzelano. Szlaki kolejowe Małkinia – Treblinka i Siedlce – Treblinka usłane był trupami. Konwojenci strzelali do uciekających, a rannych dobijali niemieccy żandarmi z posterunków w Kosowie Lackim i Bielanach, wysyłani celowo w okolice torów kolejowych.
    Pociągi konwojowane były przez esesmanów lub żandarmów, a funkcje strażników pełnili Ukraińcy, Łotysze lub Litwini. Komendantem transportu zawsze był Niemiec. Jedynie transporty z Niemiec i Austrii eskortowane były przez policję niemiecką. Część świadomych swego losu deportowanych wyrzucała przez okienka podarte pieniądze, odzienie, kartki z nazwiskami i prośbą o powiadomienie rodziny. Zwłoki zmarłych w trakcie transportów palono w lazarecie.
  • W innych warunkach przyjeżdżali tu Żydzi z Zachodu. Transportowano ich w wagonach osobowych. Mieli wykupione bilety, a odcinki tych biletów kierownik pociągu oddawał na stacji w Treblince. Były one liczone i odsyłane do Dyrekcji Kolei w Warszawie. Ludziom tym pozwalano zabrać duże ilości bagażu, w tym wszelkiego rodzaju materiały i żywność. W Treblince ginęli nie tylko Żydzi z Polski, ale również z Niemiec, Austrii, Bułgarii, Grecji, Jugosławii, Czech, Słowacji, Belgii i Francji.
  • Koszty transportów ponosił Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), któremu Kolej Rzeszy (Reichsbahn) udzielała taryfy specjalnej, aż do jednej czwartej normalnych kosztów przewozu. Z kolei RSHA, jeżeli to było możliwe, kazała samym Żydom płacić za przejazd do obozów śmierci, w przeciwnym przypadku płaciła z nadzwyczajnego budżetu policji bezpieczeństwa, przyznanego przez ministra finansów Rzeszy.

Więźniowie - T2

 

Na terenie całego obozu zagłady przebywało jednorazowo około 1 000 więźniów. Ilość ta zmieniała się w zależności od potrzeb niemieckiej obsługi. Rotacja wśród więźniów była duża. Chorych i słabych odsyłano do komór, a na ich miejsce wybierano więźniów z tłumu przybyłych. Więźniowie podzieleni byli na komanda:

  • Tornungskommando specjalizowało się w kamuflażu ogrodzenia.
  • Kommando Rot – komando czerwone, zajmowało się sortowaniem rzeczy po zamordowanych, które znajdowały się na placu.
  • Kommando Gelb – komando żółte – tzw. szmaciarze, pracowali wewnątrz baraku i zajmowali się klasyfikacją odzieży według jakości i usuwaniem z niej wszelkich oznak żydowskiego pochodzenia, takich jak gwiazdy Dawida, naszyte nazwiska czy zapomniane dokumenty.
  • Kommando Blau – komando niebieskie – obsługiwało fikcyjny dworzec. Otwierali przybyłe tu wagony, wynosili bagaże i zmarłych podczas transportu, czyścili i dezynfekowali wagony. Desinfektionskommando – komando dezynfekcyjne – zajmowało się dezynfekcją gromadzonych ubrań oraz ściętych włosów kobiecych.
  • Goldjudeni zajmowali się segregowaniem i oszacowaniem kosztowności. Przebywała też tutaj grupa rzemieślników różnych specjalności, wśród których byli m.in. krawcy. Nosili oni żółte opaski lub łaty.

 

Więźniowie wstawali około godz. 5, najpierw odbywał się apel poranny, później jedli śniadanie złożone z suchego chleba i kawy lub chlebowej zupy (rozwodniony czerstwy chleb), potem udawali się do pracy, która trwała co najmniej do godz. 18. Obiad spożywano w godzinach 12–13. W czasie, gdy przychodziły do obozu transporty, więźniowie byli w miarę dobrze odżywiani, gdyż spożywano produkty, które przywozili ze sobą deportowani tu ludzie. Gdy transporty nie nadchodziły, sytuacja zmieniała się radykalnie.

Na czele więźniów obozu nr 1, liczącego około 700 osób, stał, pochodzący z Łodzi, inżynier Galewski, a w czasie jego choroby – Rakowski. Galewski robił, co mógł, by poprawić warunki życia więźniom. Stanął też na czele komitetu organizacyjnego przygotowującego powstanie.

Więźniowie w obozie nr 2 zajmowali się wyciąganiem zwłok z komór gazowych i ich paleniem. Było ich około 300, a przewodził im początkowo Singer, a później wiedeński Żyd o nazwisku Blau.

Więźniowie za wszelkiego rodzaju przewinienia byli karani. Powszechnie stosowaną karą było przywiązywanie więźnia do drabiny, służącej do wejścia na wieżę strażniczą, i bicie go biczami czy pałkami drewnianymi minimum 25 razy. Często przywiązywano więźnia, pozbawiając go możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu, i pozostawiano go tak na wiele godzin. Wykonywano również karę śmierci przez powieszenie na szubienicy, często „do góry nogami”.

 

Hymn Treblinki
Fester Schritt und Tritt
Und der Blick gerade aus
Immer mutig und treu
In der Welt geschaut
Marschieren Kolonnen zur Arbeit
Darum sind wir heute in Treblinka
Das unser Schicsal ist tara-ra
Darum sind wir heute in Treblinka
Und gestellt in kurzer Frist
Wir hören auf den Ton des Kommandanten
Und folgen ihm auf den Wink
Wir gehen jeden Tritt und Schritt zusammen
Für alle, was dir Pflicht von uns verlangt
Die Arbeit soll alles hier Bedeuten
Und auch Gehorchsamkeit und Pflicht;
Wir werden weiter, weiter leisten,
Bis das kleine Glück gibt einmalein Wink
Hu – Ha!


          W wolnym tłumaczeniu:

Twardy krok i śmiałe spojrzenie,
zawsze odważnie i wiernie
patrząc w świat,
maszerują kolumny do pracy.
Dlatego jesteśmy dzisiaj w Treblince,
bo nasz los jest tara-ra
Dlatego jesteśmy dzisiaj w Treblince,
gdyż nasza przyszłość jest krótka.
Wsłuchajmy się w ton komendanta
i śledźmy każdy jego znak.
Idziemy krok w krok razem,
we wszystkim, czego od nas oczekuje obowiązek.
Praca musi tutaj znaczyć wszystko,
tak jak posłuszeństwo i obowiązek.
Będziemy dokonywać więcej i więcej,
aż małe szczęście da nam choć raz znać.


(Źródło: Samuel Willenberg, Bunt w Treblince, Warszawa 1991, s. 66–67).

Załoga

  • Załoga obozu liczyła zaledwie 30–40 osób. Byli to przeważnie ludzie w wieku 30–40 lat, Niemcy i Austriacy. Wszyscy musieli podpisać dokument o zachowaniu ścisłej tajemnicy państwowej. Pierwszym komendantem był doktor medycyny Irmfried Eberl, który pełnił tę funkcję od powstania obozu do sierpnia 1942 r. Został zwolniony z funkcji komendanta Treblinki przez inspektora Wirtha za nieudolność i bałagan panujący w obozie. Po reorganizacji Wirth powołał na to stanowisko komendanta Franza Stangla, który był komendantem obozu zagłady w Sobiborze. Pełnił swą funkcję w Treblince do końca sierpnia 1943 r. Po nim obowiązki komendanta przejął Kurt Franz. Zajmował się zarządzaniem obozu do listopada 1943 r., tj. do całkowitej jego likwidacji.
  • Komendantowi podlegali kierownicy poszczególnych oddziałów – pionów. Za komory gazowe odpowiadali SS-Unterscharführer Gustav Münzberger oraz SS-Unterscharführer Alfred Löfler. Z kolei za kremację zwłok odpowiedzialny był Herbert Floß.
  • Większość z niemieckiej obsługi należała do SS, ale niektórzy byli funkcjonariuszami policji. Dla ujednolicenia przynależności organizacyjnej sztab Akcji Reinhard przyjął zasadę wcielenia wszystkich do SS jako formacji elitarnej. Niemcy uzbrojeni byli w broń krótką typu Walter lub nagan oraz w pistolety maszynowe produkcji fińskiej. Wszyscy obowiązkowo nosili pejcze.
  • Strażnicy najczęściej byli pochodzenia ukraińskiego. Werbowano ich głównie spośród jeńców radzieckich, a ponowne szkolenie ideologiczne przechodzili w obozie w Trawnikach k. Lublina. Oficjalnie określano ich jako Trawnikimänner, a okoliczna ludność nazywała ich „wachmanami” lub „czarnymi” (ze względu na kolor mundurów). Byli uzbrojeni w karabiny typu Mauser wz. 24 i bagnety. Przeważnie byli to młodzi ludzie w wieku 19–30 lat. Ich głównym zadaniem było strzeżenie obozu.

Topografia obozu

  • Projektowaniem i budową obozu śmierci w Treblince zajęła się specjalna ekipa budowlana SS z Centralnego Zarządu Budowlanego SS i Policji w Lublinie, kierowana przez SS-Obersturmführera Richarda Thomallę. Prace budowlane wykonywały dwie firmy niemieckie z Legnicy i Warszawy. Drutem kolczastym ogrodzono 17 ha gruntów położonych około 500 m od głównej drogi kolejowej i szosy Małkinia – Kosów Lacki. Założono linię telefoniczną, zbudowano dogodną brukowaną drogę prowadzącą od szosy przez las do obozu. W czerwcu 1942 r. wybudowano nieduży boczny tor od istniejącego już odcinka linii kolejowej prowadzącej do żwirowni. Materiały do budowy obozu przywożono z Warszawy, Sokołowa Podlaskiego i Kosowa Lackiego. Okoliczne gminy żydowskie zmuszano do dostarczania materiałów budowlanych i instalacyjnych. Do prac wykorzystywano więźniów żydowskich sprowadzonych w tym celu z okolicznych miasteczek oraz więźniów karnego obozu pracy. Oficjalnie obóz nosił nazwę SS-Sonderkommando Treblinka, potocznie określany był jako Treblinka II. W dniu 11 lipca 1942 r. zakończono prace budowlane, a jego komendantem został, doktor medycyny, SS-Untersturmführer Irmfried Ebert.
  • Cały obóz otaczało podwójne ogrodzenie z drutu kolczastego, wysokie na 2,5 m, przeplatane zielonymi gałęziami, głównie sosnowymi, tak by nie można było zobaczyć, co dzieje się za nimi. W górne partie drutu ogrodzenia wtykano gałęzie jałowca, by je podwyższyć i dodatkowo zamaskować. Około 40 m przed ogrodzeniem ustawiono kozły przeciwpancerne i rozpleciono zwoje drutu kolczastego.
  • Główna brama znajdowała się od strony północnej i otwierała się na drogę nazwaną przez Niemców Kurt Seidel Straße – od nazwiska najstarszego wiekiem niemieckiego członka załogi obozu, który nadzorował jej budowę. Główne drogi były wybrukowane, pozostałe wysypane żwirem. Za bramą, po prawej stronie, znajdowała się wartownia, a naprzeciwko niej – komendantura. Od Kurt Seidel Straße odchodziła uliczka w kierunku wschodnim, prowadząca do koszar dla ukraińskich strażników. Pierwszy dużych rozmiarów budynek od strony wschodniej to jadalnia połączona z kuchnią i spiżarnią. Następne dwa budynki, położone względem siebie równolegle, to baraki mieszkalne dla strażników, tzw. wachmanów. Dalej stały dwa baraki, również równolegle położone względem siebie: pierwszy to barak mieszkalny, drugi zawierał pomieszczenia dla lekarza i fryzjera. Koszary nosiły nazwę im. Maxa Biali (Bielasa). SS-Untersturmführer Max Biali został zakłuty nożem przez warszawskiego Żyda Meira Berlinera podczas przeprowadzania selekcji na placu apelowym 11 września 1942 r. Berliner, wraz z dwoma stojącymi obok niego więźniami, został natychmiast zabity szpadlem przez strażników. Koszary te zamieszkiwała kompania strażników, tj. 80–120 osób.
  • Kolejnym obiektem znajdującym się na obszarze koszar było ZOO. Znajdowały się w nim zwierzęta leśne, m.in. sarna, lisy, gołębie oraz dwa pawie. Obok ZOO znajdowała się sortownia kosztowności. Tutaj około 10–12 osób, tzw. Goldjudenów, sortowało, rejestrowało i pakowało rzeczy wartościowe, głównie pieniądze, złoto, diamenty i biżuterię. Ich szefem był SS-Unterscharführer Franz Suchomel. Goldjudeni byli specjalistami w swojej branży i uprzywilejowanymi więźniami w obozie.
  • Obok komendantury, znajdował się budynek dla Niemców, w którym mieściły się schron, izolatka, gabinety dentystyczny i fryzjerski. Za nim był barak dla Polek i Ukrainek, które pełniły funkcje sprzątaczek i służących. Trzy Polki zajmowały się gotowanie posiłków dla Niemców.
  • W części więźniarskiej obozu były baraki dla więźniów określane gettem, obozem nr 1 lub obozem dolnym. Niemcy nazywali go Wohnlager – obóz mieszkalny. Przebywało w tych pomieszczeniach 700–800 więźniów. Baraki były ustawione w kształcie podkowy. Wszystkie wymienione dotychczas budynki, jak i stacja benzynowa, garaż, w którym trzymano samochody, w tym także samochód pancerny, oraz skład węgla, tworzyły tzw. część administracyjno-mieszkalną.
  • Kolejną część obozu tworzyła tzw. strefa przyjęć, określana przez Niemców jako Auffanglager – obóz przejściowy. Składała się ona z rampy, rozbieralni dla kobiet i dzieci, w której pracował również fryzjer oraz tzw. kasy, czyli miejsca, gdzie składowano drogocenne rzeczy. Po przeciwnej stronie znajdowała się rozbieralnia dla mężczyzn. Teren rozbieralni ogrodzony był dodatkowo drutem kolczastym. Stąd prowadziła łukowata droga do komór gazowych, określana przez Niemców „der Schlauch”, a przez więźniów Himmelfahrtsstraße – Droga Wniebowstąpienia lub Himmelweg – Droga do Nieba. Ogrodzona z obu stron drutem kolczastym, skręcała prawie pod kątem prostym, tak aby na zakręcie można było przerwać napływ ludzi do komór gazowych.
  • Przy rampie znajdował się dużych rozmiarów barak, w którym składano posortowane rzeczy ofiar. Od strony rampy i torów magazyn ten upodobniony był do stacji kolejowej. Widniał na nim dużych rozmiarów napis „Ober Majdan”. Barak posiadał okienko imitujące kasę biletową i namalowany na szczycie zegar. Strzałki wskazywały kierunek rzekomej przesiadki do Białegostoku i Wołkowyska oraz kierunek do łaźni.
  • Ważnym obiektem był tzw. lazaret. Nie służył on do leczenia, lecz wręcz przeciwnie – do zabijania. Nad budynkiem tym powiewała biała flaga z czerwonym krzyżem. Za nim znajdował się dół, w którym palono przywożone dokumenty, zdjęcia, dyplomy, przedmioty kultu religijnego. Nad ten płonący dół przyprowadzano chorych, starców, inwalidów, dzieci bez opieki oraz tych, którzy mogliby opóźnić tempo „prac” mających na celu szybkie uśmiercanie. Przyprowadzonych tu ludzi sadzano na ławkę i strzałem w tył głowy pozbawiano życia. Obok lazaretu znajdował się dół, w którym grzebano zwłoki zmarłych podczas transportu.
  • Podstawowe zadanie spełniał Totenlager – obóz śmierci, przez więźniów określany obozem nr 2 lub wyższym. Nazwa „wyższy” wzięła się od ukształtowania terenu. Znajdował się on na niedużym wzniesieniu, w przeciwieństwie do położonego w dole obozu nr 1, tzw. niższego. Najważniejszymi budynkami były tu komory gazowe. Na początku funkcjonowania obozu wybudowano trzy, określane później jako stare. Brak jest o nich dokładnych informacji. Najprawdopodobniej wyglądały one tak jak w Bełżcu. Barak – o wymiarach 4 m szerokości, 8 m długości i 2 m wysokości – zbudowany był z podwójnych ścian wykonanych z desek. Przestrzeń między nimi wypełniona była piaskiem, by budynek był hermetyczny. Ściany wewnętrzne baraku obite były papą, a podłogi i ściany do wysokości 1 m – blachą ocynkowaną. Wszystkie drzwi zrobione były z grubych desek i zabezpieczone z zewnątrz ciężkimi drewnianymi sztabami, umieszczonymi w żelaznych obejmach. Drzwi, uszczelnione gumą, otwierały się na zewnątrz. Obok komór gazowych znajdowało się pomieszczenie z silnikiem, najprawdopodobniej wymontowanym z rosyjskiego czołgu, i agregatem prądotwórczym, który zaopatrywał obóz w energię. Wylot rury spalinowej silnika połączony był podziemną rurą z trzema komorami. Rury biegły wzdłuż komór, tuż pod podłogą, a ich odgałęzienia skierowane były do góry i wychodziły na wysokości 1 m od podłogi do otworu w wewnętrznej ścianie komory. Komory te otoczone były wysokim parkanem. Śmierć następowała poprzez zatrucie tlenkiem węgla, który powodował sparaliżowanie centralnych dróg oddechowych. Zwłoki wyciągane były przez otwierane z zewnątrz włazy na rampę. Ładowano je na wagoniki, które jeździły po specjalnych wąskich torach. Po obróceniu wagonu wrzucano ciała do dołu i przyciągano wagonik po kolejne zwłoki. Komory okazały się jednak nieszczelne, a wywożenie trupów wagonikami pochłaniało zbyt dużo czasu. W ramach reorganizacji obozu, którą przeprowadzono w sierpniu i wrześniu 1942 r., wybudowano nowe komory gazowe. Na terenie Totenlager (obozu śmierci) znajdował się ogrodzony barak dla więźniów, których wykorzystywano do grzebania i palenia zwłok. Było ich około 300 osób. W tej części obozu znajdowało się kilka głębokich dołów na zwłoki, wykopanych głównie za pomocą koparek (bagrów), sprowadzonych tu w końcu lipca 1942 r. Wykopy sięgały do 10 m głębokości.
  • Początkowo pomordowanych chowano, później palono na rusztach. Zbudował je wiosną 1943 r. przybyły do Treblinki specjalista do spraw kremacji, SS-Oberscharführer Herbert Floß. W celu zatarcia śladów zbrodni wprowadzono metodę palenia zwłok przy użyciu benzyny i oleju dieslowego, a przemieszane z piaskiem prochy zakopywano.