Oddział Muzeum Regionalnego w Siedlcach

Audioprzewodnik

Audioprzewodnik
“Obóz Zagłady Treblinka II”

KOMUNIKAT PRASOWY

 

Skopje, Marzec, 2016

 

 

KOMUNIKAT PRASOWY

 

W niedzielę, 3-go kwietnia 2016 o 12.00 zostanie otwarta wystawa "DEPORTACJI ŻYDÓW Z MACEDONII DO TREBLINKI 1943" w Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince.

Otwarcie wystawy organizowane jest przez Centrum Holocaustu Żydów z Macedonii, Ambasadę Republiki Macedonii w Warszawie oraz Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince.

Wystawa poświęcona jest 7.144 Żydom z Macedonii, którzy zostali zamordowani w nazistowskim obozie zagłady Treblinka, w okupowanej wtedy Polsce.  Te 7.144 Żydów stanowiło w tym czasie 98% ludności żydowskiej w Macedonii. Jest to najwyższy odsetek w historii Holokaustu.

Czytaj więcej...

Zofia Lipecka

Zofia Lipecka urodzona w Łęczycy pod Łodzią mieszka i pracuje w Paryżu od 1975 r. W latach 1990, po studiach historii sztuki na Sorbonie i malarstwa w paryskiej Akademii Sztuk Pięknych, tworzy za pomocą luster instalacje optyczne, m.in. serię Microespaces1. Jest to jakby współczesna, karykaturalna wersja estetyki nazistowskiej. W 2003 r. po przeczytaniu książki Jana-Tomasza Grossa Sąsiedzi i odkryciu udziału Polakow w Zagładzie, Lipecka zastanawia się nad swoją polską tożsamością i tworzy "przestrzeń pozbawionych złudzeń" - wideoinstalację Po Jedwabnem2. W 2009 r. realizuje cykl fotomontaży i wideo Intérieur Témoin3, przedstawiający kobietę żyjącą w plastikowym świecie pozbawionym historii. Począwszy od 2004 r. artystka realizuje work in progress - Projekt Treblinka4: co roku jeździ do Treblinki, fotografuje wjazd do wsi, w miejscu gdzie zajduje się tablica z jej nazwą, następnie maluje fotorealistyczny obraz. Równolegle do tego projektu Zofia Lipecka porusza problem pamięci Zagłady w cyklu malarskim Okolice Treblinki.5

 

 


Zofia Lipecka miała wystawy indywidualne m.in. w Muzeum Quesnel-Morinière w Coutances (2013), w Zachęcie w Warszawie (2008), w Maison des Arts w Malakoff (2010, 2002), oraz w Muzeum Sztuki w Łodzi (1991). Brała udział w wystawach m.in. Kolekcji FRAC Alsace w Sélestat (2010), w Hôtel des Arts w Toulonie (2004), w biennale Sélest'Art w Sélestat (2003) i w CREDAC w Ivry-sur-Seine (1998).

 Link do cyklu Projekt Treblinka:
http://www.zofialipecka.fr/pages/apres/Treblinka.html

Bibliografia  na stronie: www.zofialipecka.fr

Zlot harcerzy w Treblince

   Zlot  harcerzy w  Treblince

W sobotę 1 października z okazji 45 rocznicy nadania hufcowi ZHP w Sokołowie Podlaskim imienia Janusza Korczaka odbył się zlot druhów i druhen z powiatu sokołowskiego. W spotkaniu uczestniczyło ponad 250 osób.Uroczystość rozpoczęła się od przemarszu na teren byłego obozu zagłady, gdzie odbył się apel, a także oddanie hołdu Januszowi Korczakowi i jego wychowankom zgładzonych w komorach gazowych.
 

Mianowania i odznaczenia
Ważnym punktem zlotu był akt nadania drużynie harcerskiej z 92 SDH Nieprzetartego Szlaku „Duchy Lasów” działających przy Zespole Szkół Nr 1 imienia Janusza Korczaka. Ponadto komenda hufca w Sokołowie Podlaskim przyznała 13 gromadzie zuchowej „Mali Odkrywcy” i 92 sokołowskiej drużynie NS „Duchy Lasu” hufcową odznakę korczakowską. Następnie próbę na stopnień przewodnika otrzymał druh Wojciech Łostkowski oraz Bartłomiej Celiński. Docenieni zostali również najmłodsi. Obietnicę zucha przed pamiątkowym pomnikiem złożyła druhna Julita Nasiłowska, a tekst przyrzeczenia harcerskiego wyrecytowała Julia Karakula, Sylwia Adamczuk, Julia Kosieradzka, Anna Smuniewska, Julia Wierzbicka i Barbara Rytel.
Umarli zbyt wcześnie
– Cieszę się, że tylu harcerzy pamięta dzisiaj o krwi przelanej w Treblince – mówił obecny na zlocie senator Waldemar Kraska. – Udział w takich uroczystościach pogłębia nie tylko wiedzę z zakresu historii Polski, ale i uczy pewnych zasad i wartości. Patrząc na was jestem spokojny o przyszłość ojczyzny oraz kontynuację czynów i haseł harcerskich.
Kilka zdań dodała również hm. Bożenna Hardej, komendantka Sokołowskiego Domu Harcerza. – W tym historycznym miejscu 45 lat temu złożyłam obietnicę zucha. Zespoleni w gromadzie sokołowscy harcerze hufca ZHP Sokołów Podlaski przyjęli imię Janusza Korczaka. Te głębokie przeżycie żyje we mnie do dzisiaj. Wzruszające jest to, że niemal pół wieku później stoimy w tym samym miejscu, gdzie stracił życie Janusz Korczak wraz z dziećmi. Umarli oni stanowczo zbyt wcześnie. Naszym zadaniem jest zachować o nich pamięć i tak żyć, aby żaden harcerz się za siebie nie wstydził.
Po zapaleniu zniczów pod pomnikiem Janusza Korczaka wszyscy harcerze udali się do Kosowa Lackiego. Tam, podczas gry terenowej „Aktywne Sokoły” musieli wykazać się swoimi sprawnościami intelektualnymi i fizycznymi. Natomiast wieczorem na tzw. Świeczkowisku, zorganizowanym w Szkole Podstawowej im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego odbyła się prezentacja multimedialna wszystkich 16 drużyn harcerskich.
Aneta Korczak

Skazani z Siedlec

                                                                              Skazani z Siedlec w Treblince
Już po raz trzeci grupa skazanych z Zakładu Karnego w Siedlcach pracowała społecznie na terenie Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince. Koordynatorem i pomysłodawcą programu edukacyjnego „Dobre sąsiedztwo” jest Jan Klewek.
Głównym celem programu jest m.in. kształtowanie u skazanych szacunku do tradycji i dorobku ludzkiego mniejszości żydowskiej, rozbudzanie regionalnych zainteresowań kulturalnych, inicjowanie praktyk prospołecznych oraz społecznie akceptowalnego sposobu spędzania czasu wolnego. Ważne jest także przełamywanie stereotypów polsko-żydowskich.

Druga szansa
Projekt realizowany w siedleckim więzieniu jest częścią ogólnopolskiego przedsięwzięcia pt. „Tikkun-Naprawa”, który współpracuje ze środowiskami żydowskimi i służbą więzienną Izraela. „Dobre sąsiedztwo” zostało wykonane dzięki woli i chęci współdziałania społecznego Grażyny Wolińskiej, turystycznego przewodnika siedleckiego oraz Edwarda Kopówki, kierownika Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince. Adresatami programu są skazani recydywiści, pracujący społecznie lub odpłatnie poza terenem ZK w systemie bez konwojenta, niejednokrotnie korzystający z najwyższych form nagród, wiążących się z udzielaniem zezwoleń na czasowe opuszczenie ZK. Są mieszkańcami regionu siedleckiego i dalszych okolic. Wywodzą się ze środowiska patologii społecznej, posiadają przeważnie proste zainteresowania. Nie mają rozbudzonych zainteresowań kulturalnych. Często nie znają historii i tradycji regionu, w którym mieszkają czy odbywają karę. W myśleniu o spuściźnie żydowskiej kierują się trwałymi stereotypami.
Pomagają innym
W ubiegłych latach więźniowie spotkali się m.in. z kierownikiem muzeum w Treblince, wykonali prace porządkowe na terenie obozu zagłady i pracy, odbyli pieszą wycieczkę śladami zabytków żydowskich w Siedlcach, a także uprzątnęli cmentarz przy ulicy Szkolnej. W tym roku też nie mogło być inaczej. Trzynastoosobowa grupa więźniów wraz z opiekunami pobyt w Treblince rozpoczęła od poznania historii obozu. Później wszyscy udali się w teren.
Więźniowie byli naprawdę bardzo zainteresowani tym, co się tu kiedyś wydarzyło – mówi Joanna Zasłona, archeolog, pracownik MWiM w Treblince, pod kierunkiem której skazani wykonywali pracę.   Okazali się bardzo pomocni i zdyscyplinowani. Pracowali na terenie byłego obozu pracy. Ich zadanie polegało na oczyszczeniu lazaretu i basenu. Z fundamentów tych obiektów ściągnęli mech i roślinność. Przy okazji znaleźli kilka zabytków, to jest drut kolczasty, fragment spalonego szkła i metalową rurę kanalizacyjną. Chętnie opowiadali też czym zajmują się w trakcie odbywania wyroku. Pracują oni w szkołach, hospicjach, pomagają sadzić lasy. Swoje zadanie wykonali na piątkę – dodaje.
Następne spotkanie więźniów z ZK w Siedlcach z historią wojenną w tle odbędzie się za rok. Bo choć trudno ocenić na bieżąco rezultaty tych działań, to warto podejmować takie inicjatywy, szczególnie gdy są chętni.


Spotkanie jesteśmy razem 2012

Wojewoda Mazowiecki w listopadzie 2009 roku wyszedł z inicjatywą upamiętnienia w szczególny sposób ofiar Treblinki. Jego celem było zwrócenie uwagi samorządowców, na to, że mieszkańcy ich miast skończyli życie w Treblince. Chciał uświadomić włodarzom, że 50, 100, 200, a może i 300 kilometrów od ich rodzinnego miasta jest kamień, na którym jest wyryta nazwa miejscowości.
Upamiętnienie ofiar Treblinki przez samorządowców i młodzież z Polski
i Izraela odbyło się już po raz drugi. Pierwsza taka uroczystość miała miejsce 27 października 2010 roku. W spotkaniu, które przebiegło pod hasłem „Jesteśmy razem” uczestniczyło ok. 300 młodych ludzi i ponad 60 samorządowców. Jego organizatorem był Wojewoda Mazowiecki we współpracy z Muzeum Walki i Męczeństwa, które jest oddziałem Muzeum Regionalnego w Siedlcach i Muzeum Historii Żydów Polskich.Spotkali się wówczas delegaci izraelscy oraz przedstawiciele mazowieckich miast i miasteczek, z których pochodziły ofiary zagłady. Samorządowcy zapoznali się z historią Żydów w Polsce i ich zagładą, zwiedzili teren MWiM i wzięli udział w uroczystości na terenie byłego obozu zagłady. Zwieńczeniem spotkania było oddanie hołdu pomordowanym Żydom w Obozie Zagłady podczas wspólnej izraelsko-polskiej ceremonii. Wspólna delegacja oddała również hołd Polakom zamordowanym w Karnym Obozie Pracy.
Udział w uroczystości wzięli również uczniowie z liceum w Beer Szewie, a także licealiści z Siedlec, Mińska Mazowieckiego, Łochowa, Węgrowa, Małkini, Sokołowa Podlaskiego oraz Kosowa Lackiego. Młodzi spotkali się w budynku liceum i gimnazjum w Kosowie Lackim. Tam uczestniczyli w warsztatach o charakterze integracyjno-historycznym. Potem, podobnie jak samorządowcy zwiedzili teren muzeum i współuczestniczyli w uroczystościach przy pomniku centralnym na terenie byłego Obozu Zagłady. Spotkanie i warsztaty odbyły się w języku angielskim, zaś zwiedzanie terenu MWiM w języku polskim i hebrajskim. Uroczystość główna miała więc charakter dwujęzyczny. Całość zakończono minutą ciszy.

Tegoroczne spotkanie, które miało miejsce 25 października,  przebiegło pod tym samym hasłem.
W uroczystości wzięli udział delegaci izraelscy i po raz pierwszy samorządowcy z całego kraju. Młode pokolenie reprezentowała młodzież z Izraela, z warszawskiej szkoły amerykańskiej, oraz z mazowieckich szkół, w tym z Sokołowa Podlaskiego, Kosowa Lackiego, Małkini Górnej, Łochowa, Węgrowa, Sadownego, Parysowa, Mińska Mazowieckiego i Siedlec. Wszyscy spotkali się w budynku liceum i gimnazjum w Kosowie Lackim. Tam dla samorządowców odbyły się warsztaty na temat „Wirtualny Sztetl”, czyli o dostępie do unikalnych zdjęć oraz materiałów z okresu międzywojennego i czasu II wojny światowej, a także o możliwościach pozyskiwania wiedzy o swoich miejscowościach. Licealiści natomiast poznali historię polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, a także dyskutowali w grupach na temat postaw grup społecznych wobec Holokaustu.
Po obiedzie i dotarciu do Treblinki wszyscy goście zwiedzili teren byłego Obozu Zagłady. Następnie udali się na miejsca, gdzie ustawione są kamienie z wyrytymi nazwami miejscowości, upamiętniającymi zamordowanych żydowskich mieszkańców. Potem, przy akompaniamencie Orkiestry Reprezentacyjnej Komendy Stołecznej Policji odbyło się przejście pod główny pomnik i uczczenie ofiar Treblinki minutą ciszy i wyciem syreny. Później po odegraniu hymnów państwowych Izraela i Polski, sześć zniczy symbolizujących 6 mln ofiar Holokaustu, zapalili wspólnie: Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki i Zvi Rav-Ner, ambasador Izraela w Polsce, Lee Feinstein, ambasador USA w Polsce, Eli Shaish, dyrektor Ministerstwa Edukacji Izraela, Mirosław Sielatycki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz jeden z Ocalonych.
– Treblinka była fabryką śmierci – mówił Zvi Rav-Ner. – To tu w najkrótszym czasie zamordowano ok. 1 mln ludzi. Naziści starali się zniszczyć cały naród żydowski, ale się im nie udało. Może gdyby istniało wówczas państwo Izrael nie doszłoby do tej tragedii. Ale stało się. Dzisiaj wspominamy te bolesne doświadczenia razem z Polakami i Amerykanami, bo to, co się wydarzyło dotyczy nie tylko Izraelczyków, ale każdego człowieka na świecie. Wspólnie musimy sobie przyrzec, że nigdy więcej nie pozwolimy na mord niewinnych ludzi.
Głos zabrał również wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. – Treblinka to miejsce niewyobrażalnej zbrodni i cmentarz największy na Mazowszu. Tylko czy zbrodnia i cmentarz są wystarczające do opisania tego, z czym się tutaj spotykamy? Język nie potrafi sprostać w wyrażeniu tego, co tutaj czujemy – kontynuował wojewoda. – Może najlepiej by było, aby trwała tu tylko cisza, a jednak milczeć się nie da. To zbrodni dotyczą najczęściej wypowiadane słowa. Wciąż stajemy bezradni wobec tamtego ogromu zła. To żądające odpowiedzi pytanie: dlaczego? To ono każe myśleć i mówić o zbrodni. Należy wspominać tych, których prochy spoczywają tu w Treblince. Bo gromadzimy się przede wszystkim dla nich. To o nich, o naszych przodkach, sąsiadach, współobywatelach i po prostu dobrych ludziach należy pamiętać. To dla nich chcieliśmy się spotkać w Treblince, w kolejny październikowy dzień. To nich chcemy pamiętać, kiedy podchodzimy do kamieni opisanych nazwami 269 miejscowości, aby razem, przy każdym zapalić świeczkę i położyć kamyk.

Uroczystość zakończyła się częścią artystyczną, przygotowaną przez młodzież Polski i Izraela. Spotkanie miało charakter dwujęzyczny,
polsko - hebrajski.






Treblinka I - Likwidacja obozu

Ostateczna likwidacja obozu rozpoczęła się 23 lipca 1944 r. około godz. 18.00 Polaków zamknięto w baraku, natomiast teren zajmowany przez Żydów SS-mani i strażnicy otoczyli kordonem. Wszystkim Żydom rozkazano wyjść z baraków i położyć się na placu twarzą do ziemi. W żydowskiej części obozu było wówczas około 550 osób, w tym kobiety i dzieci. Około 17 osób, niezbędnych fachowców, odłączono od tej grupy i zatrzymano w obozie. Pozostałych więźniów strażnicy wyprowadzali małymi grupkami do lasu i tam rozstrzeliwali. W lesie wykopane były trzy wielkie doły głębokości trzech metrów, różnej długości, nad którymi odbywało się rozstrzeliwanie po pięć osób.

Załoga zniszczyła całą dokumentację obozową, chcąc w ten sposób zatrzeć ślady swojej działalności. Opuszczając obóz, zabrała nagromadzony majątek oraz kilku fachowców spośród więźniów. Po ich odejściu przybyło kilku Niemców i podpaliło baraki.

Treblinka I - Więźniowie

Na początku funkcjonowania obozu kierowano tu przede wszystkim Polaków, mieszkańców powiatu sokołowskiego. Od jesieni 1941 r. zaczęto osadzać tu także mieszkańców pozostałych powiatów dystryktu warszawskiego. Od 1943 r. obóz ten pełnił oficjalnie funkcję karnego obozu dla ludności dystryktu warszawskiego, głównie z jego wschodniej części. Początkowo Polaków kierowano do obozu na podstawie orzeczenia władzy administracyjnej, a więc starostwa. Orzeczenie takie z reguły nie było doręczane skazanemu, lecz kierowane bezpośrednio do komendanta, przy równoczesnym doprowadzeniu skazanego, którego w zasadzie nie informowano o terminie kary.

W 1941 r. nie było wyraźnego podziału na więźniów polskich i żydowskich. Nastąpił on w 1942 r. Od lipca 1942 r. wzrosła liczba kierowanych tu Żydów, głównie fachowców i rzemieślników. Były też przypadki kierowania niewielkich transportów żydowskich więźniów zamiast do oddalonego o 2 km obozu zagłady, do obozu pracy. Głównie chodziło o pozyskanie młodych, silnych mężczyzn. Postanowiono zniszczyć ich poprzez ciężką pracę fizyczną.

Innym sposobem „uzupełniania siły roboczej” było zamykanie w obozie osób zatrzymanych podczas łapanek i obław, organizowanych w różnych miasteczkach, na szlakach kolejowych i w pobliskich wioskach. Od kwietnia 1942 r. kierowano młodocianych, do 18 roku życia, których władze okupacyjne uznały za przestępców, oraz osoby, których głównej rozprawy sądowej z jakichś powodów nie doprowadzono do końca. Przetrzymywani byli tu również przymusowi robotnicy z terenów Rzeszy, którzy sami opuścili swoje miejsce pracy lub nie wrócili do niego po wykorzystaniu przepustki. Byli to tzw. bezterminowcy, czyli osoby bez ustalonej daty zwolnienia i wykorzystywani do ciężkich prac. Więzieni byli również funkcjonariusze Bahnschutz – straży kolejowej i Werkschutz – straży fabrycznej, którzy byli z pochodzenia Polakami i w okresie pełnienia służby dokonali nadużyć, głównie na tle kryminalnym. Często pomagali załodze pilnować więźniów przy pracy. Niektórym więźniom, mającym określony termin pobytu w obozie, za wszelkiego rodzaju wykroczenia komendant przedłużał pobyt, aż więzień umierał z wyczerpania. Były też wypadki, że po odbyciu kary więzień był wysyłany na roboty przymusowe w głąb Rzeszy.

Procedura przyjmowania do obozu była prosta. Pojedynczych więźniów lub całe grupy przyprowadzonych tu lub przywiezionych, a także „przejętych” z obozu zagłady, kierowano przed barak komendantury. Tu odbierano im całe mienie. Następnie dzielono więźniów na grupy według zawodu. Tych, którzy nie posiadali zawodu lub był on nieprzydatny w warunkach obozowych, kierowano do prac prostych, ale najcięższych. Niezdolnych do pracy oddzielano od pozostałych i później zabijano poza obozem.

Złe warunki higieniczne i nadmierne zagęszczenie w barakach były powodem zawszenia więźniów. Sprzyjało to powstawaniu chorób zakaźnych, które, przy złym wyżywieniu i pracy ponad siły, powodowały liczne zgony. Jesienią 1942 r. wybuchła epidemia tyfusu plamistego. Chorych izolowano, a następnie większość z nich rozstrzelano. Chorymi więźniami zajmował się doktor Paciorek. Niemcy, bojąc się rozszerzenia epidemii, skierowali część więźniów do szpitala do Węgrowa. Inną chorobą rozpowszechnioną wśród więźniów był świerzb (choroba skóry). Przebywający tu przez długi czas nie mieli możliwości dokładnego umycia się i uprania odzieży. Mimo iż na terenie obozu funkcjonowały trzy studnie i znajdowały się dwa baseny, więźniom nie wolno było samodzielnie czerpać wody. W wielu wspomnieniach tych, co przeżyli, przewija się wątek ciągłego pragnienia i głodu.

Stała liczba więźniów w obozie trudna jest do ustalenia. Można przyjąć, że przebywało tam jednorazowo 1 000–2 000 osób. Rotacja przebywających w obozie więźniów była dość duża, śmiertelność również.

Więźniowie podzieleni byli na oddziały robocze. Najliczniejsza grupa pracowała w żwirowni – Kiesgrube, kolejna nad rzeką Bug – Wassergruppe, inna pozyskiwała drewno na opał i do produkcji mebli oraz budowy – Holzgruppe, kancelarię tzw. Schreibstube obsługiwali Żydzi niemieccy i czescy. Budową i konserwacją baraków zajmowała się Baukolumne, na czele której stał niemiecki Żyd. W okresie żniw w przyobozowym gospodarstwie pracował specjalny oddział roboczy – Bauergruppe. W lecie 1942 r. utworzono kolumnę Wegebau, zajmującą się budową drogi łączącej obóz pracy z obozem zagłady. Po wybudowaniu drogi, zredukowana już znacznie kolumna Wegebau zajmowała się utrzymaniem w należytym porządku dróg wewnątrz obozu. Duże grupy więźniów zatrudnione były wewnątrz obozu, w warsztatach rzemieślniczych, przy obsłudze załogi oraz w budynkach gospodarczych: stajni, chlewni, kurniku, piekarni, fermach lisów i królików.

Treblinka I - Załoga

Załoga obozu składała się z kilkunastu esesmanów i około 100 strażników. Przez cały okres funkcjonowania obozu komendantem był SS-Hauptsturmführer Theodor (Theo) van Eupen.

 

Zastępcą komendanta był Sturmführer Karol Gustaw Preif (Fritz Pröfi), nazywany przez więźniów „Stary”, „Dziadek”, „Gołębiarz” – miał nawyk pogwizdywania. Fritz poza pełnieniem funkcji zastępcy komendanta zajmował się również częścią gospodarczą obozu.

 

Adiutantem komendanta obozu był SS-Untersturmführer Lundecke. Był jednym z tych, którzy organizowali „zabawy” dla SS-manów. Zabawy te odbywały się przeważnie z soboty na niedzielę i zawsze kończyły się tragicznie dla więźniów.

 

Dowódcą warty był SS-Untersturmführer Herbert Stumpe o bardzo wymownym pseudonimie „Śmiejąca się śmierć”.

 

Szczególnym okrucieństwem wyróżniał się też SS-Untersturmführer Franz Schwarz, zwany „Katem”. Był kierownikiem grupy więźniów pracujących na stacji kolejowej w Małkini, wzdłuż Bugu i przy kopaniu torfu w pobliżu Majdana Kupientyńskiego. Dokonywał selekcji więźniów i często sam wykonywał wyroki śmierci, zabijając ich kilofem lub drewnianym młotem.

 

Kierownikiem warsztatów rzemieślniczych był SS-Unterscharführer Franz Leopold Lanz. Szkolił również wachmanów. Sprawami gospodarczymi obozu zajmował się SS-Unterscharführer Hagen. Szczególnie znęcał się nad kobietami.

 

Za stan więźniów odpowiadał esesman Dingelmann; to on przeprowadzał codzienne apele. Kierownikiem gospodarstwa rolnego, które zajmowało tereny majątku Socha i Milewek, był SS-Rottenführer Wilhelm Weishar. SS-Unterscharführer Willi Velten i SS-Rottenführer Mehbiss (względnie Moebis) pełnili funkcje kierowców. Hans Heibusch, był odpowiedzialny za część żydowską obozu. On przeprowadzał codzienną selekcję, przydzielał więźniów do odpowiednich grup, rozkwaterowywał do odpowiednich baraków.

 

Strażnikami w obozie byli w większości Ukraińcy, ale też pochodzący z Litwy i Łotwy. Wszyscy dobrowolnie pełnili obowiązki i przeszli przeszkolenie w tzw. Ausbildungslager Trawniki k. Lublina, ponieważ służba w obozach miała charakter specjalny i wymagała „odpowiedniego” przygotowania. Niemcy na terenie obozu chodzili uzbrojeni w broń krótką, pełniąc służbę – dodatkowo – w pistolety maszynowe. Wartownicy ukraińscy pełniąc służbę, posiadali karabiny i bagnety.

Treblinka I - Topografia obozu

Teren obozu zajmował 17 hektarów. Otoczony był wysokim, ponad dwumetrowym ogrodzeniem z drutu kolczastego. Drut przytwierdzony został do drewnianych słupów. Na zewnątrz tego ogrodzenia rozciągnięte były zwoje drutu oraz ustawione zapory przeciwczołgowe. Zapory te ustawiono na jesieni 1943 r., a pochodziły one z likwidowanego sąsiedniego obozu zagłady. Zaraz za główną bramą, na której widniał napis: „Arbeit macht frei”, znajdowała się wartownia, a w strategicznych punktach ustawiono wieże wartownicze.

Wewnątrz obóz podzielono na dwie części: więźniarską i administracyjno-gospodarczą. Cześć dla więźniów była dodatkowo oddzielona podwójnym ogrodzeniem z drutu kolczastego. Istniały również dodatkowe ogrodzenia wewnętrzne, oddzielające więźniów według płci i narodowości (Polki, Polaków i Żydów). Cześć więźniarska zajmowała około 1/4 całości obozu i znajdowały się tu drewniane baraki mieszkalne, sortownia, kuchnia, pralnia oraz warsztaty. Cześć ta pozbawiona była kanalizacji. Przed barakami znajdowały się szalety, z których można było korzystać tylko w dzień. W baraku o wymiarach 12,5 m x 40 m znajdował się pośrodku korytarz, a po obu jego stronach piętrowe prycze o wymiarach 170 cm x 300 cm. Elementy baraków dostarczano z obozu koncentracyjnego w Auschwitz – Oświęcim. Podłogi baraków były wybetonowane. Więźniowie leżeli na gołych deskach we własnych ubraniach. Po godzinie 22 więźniowie musieli leżeć na pryczach bez butów. Za leżenie w butach karano, gdyż uznawano to za próbę ucieczki. Od strony północnej znajdowała się sortownia. Pracowało w niej około 100 Polek m.in. przy cerowaniu, przyszywaniu guzików, zakładaniu nowych okularów do masek przeciwgazowych. Przedmioty te pakowano w systemie dziesiętnym i ponownie odsyłano na front wschodni. Od strony południowej zaś znajdował się ogród warzywny, który uprawiali więźniowie, a wykorzystywała obsługa. Na terenie obozu był Holzplatz – plac, na którym wstępnie obrabiano drewno budowlane, rąbano drewno na opał i ustawiano je w stosy. Na placu tym Untersturmführer Franz Schwarz i Gruppenwachman Franz Swidersky wykonywali egzekucje, uderzając drewnianym młotem w głowy więźniów ułożone na pieńku lub kamieniu. Znajdowały się warsztaty: stolarski oraz krawiecki, w którym szyto ubrania, w tym i futra. Kuchnie prowadzili więźniowie pod nadzorem Niemców i Ukraińców.

W części administracyjno-gospodarczej znajdowały się pomieszczenia mieszkalne dla Niemców i Ukraińców oraz zbudowania administracyjno- gospodarcze. Najważniejszy to budynek biura obozowego i załogi niemieckiej wraz z kwaterą komendanta. Ta cześć obozu była skanalizowana i całkowicie zelektryfikowana. Wybudowano nawet dużych rozmiarów basen dla obsługi niemieckiej oraz niewielki basenik rekreacyjny dla komendanta. Duży obszar zajmowały zabudowania gospodarcze: stajnia, chlewnia, kurnik, ferma lisów oraz piekarnia, mleczarnia i masarnia. Między kwaterą komendanta a fermą lisów znajdował się zagłębiony w ziemi bunkier dla więźniów, w którym pobyt kończył się śmiercią na miejscu lub rozstrzelaniem w pobliskim lesie.

 

 

Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince 

Oddział Muzeum Regionalnego w Siedlcach 

08-330 Kosów Lacki 

tel./fax: +48-25-781-16-58 kom. +48-606-985-414

 e-mail: biuro@treblinka-muzeum.eu