Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy (1941 - 1944)

Audioprzewodnik

Audioprzewodnik
“Obóz Zagłady Treblinka II”

Dziewiąta edycja międzynarodowego projektu Jesteśmy Razem

 

17 października już po raz dziewiąty młodzież polska i izraelska spotka się na terenie dawnego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady i obozu pracy w Treblince, by uczcić pamięć tragicznie zmarłych więźniów. Udział w wydarzeniu wezmą m.in. Wojewoda Mazowiecki Zdzisław Sipiera, przedstawiciele Muzeum Historii Żydów Polskich, Burmistrz Kosowa Lackiego Jan Słomiak oraz przedstawiciele samorządu.

Czytaj więcej...

Wystawa uczniów z Saksonii-Anhalt pt. „Treblinka. Piekło na ziemi”

W czwartek, 13 września 2018r. o godzinie 11.00 w Muzeum Treblinka. Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy (1941-1944) otwarto wystawę uczniów z Saksonii-Anhalt pt. „Treblinka. Piekło na ziemi”. Wystawa prezentowana jest dzięki uprzejmości młodzieży niemieckiej. Podczas oficjalnej inauguracji Pani Laura Wölbing, w imieniu wszystkich twórców zaproponowała przekazanie wystawy na własność Muzeum Treblinka.

Czytaj więcej...

KOMUNIKAT PRASOWY

 

Skopje, Marzec, 2016

 

 

KOMUNIKAT PRASOWY

 

W niedzielę, 3-go kwietnia 2016 o 12.00 zostanie otwarta wystawa "DEPORTACJI ŻYDÓW Z MACEDONII DO TREBLINKI 1943" w Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince.

Otwarcie wystawy organizowane jest przez Centrum Holocaustu Żydów z Macedonii, Ambasadę Republiki Macedonii w Warszawie oraz Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince.

Wystawa poświęcona jest 7.144 Żydom z Macedonii, którzy zostali zamordowani w nazistowskim obozie zagłady Treblinka, w okupowanej wtedy Polsce.  Te 7.144 Żydów stanowiło w tym czasie 98% ludności żydowskiej w Macedonii. Jest to najwyższy odsetek w historii Holokaustu.

Czytaj więcej...

Muzeum

Informacja dla osób planujących wizytę w Muzeum

Zwiedzanie odbywa się codziennie w godzinach: 9.00 - 18.30

W święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia muzeum nieczynne.

 

 

 • Zaleca się, by teren byłych obozów zwiedzały osoby, które ukończyły 14 lat.

• W miejscu pamięci należy zachowywać się z powagą i szacunkiem.
• Na terenie Muzeum obowiązuje zakaz: wprowadzania psów, palenia papierosów, jedzenia lodów oraz zbierania grzybów.

Palenie zniczy ze względów ppoż. odbywa się w miejscach wyznaczonych.

Prosimy o wpłaty w wysokości 7 zł od osoby. Opłata ta upoważnia do skorzystania z parkingu, toalety .
• Fotografowanie i filmowanie w celach turystycznych jest bezpłatne. W innych przypadkach wymagane jest wcześniejsze zezwolenie Dyrektora Muzeum.

 

• Grupy i osoby indywidualne mogą zwiedzać miejsce pamięci samodzielnie lub z przewodnikiem po wcześniejszym zgłoszeniu.
• Zwiedzający mogą oddać hołd ofiarom obozu (składanie kwiatów, zapalanie zniczy, organizowanie ceremonii).

SPRAWOZDANIA Z DZIAŁALNOŚCIU MUZEUM

 

- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2017 rok

- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2017 rok (I półrocze)
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2016 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2015 rok

- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2014 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2013 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2012 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2011 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2010 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2009 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2008 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2007 rok
- Sprawozdanie z działalności Muzeum za 2006 rok

 

Wystawa w Muzeum:

 

 
 

Kontakt i lokalizacja

Muzeum Treblinka.
Niemiecki nazistowski obóz zagłady i obóz pracy (1941 - 1944)

 
08-330 Kosów Lacki

Wólka Okrąglik 115
tel./fax: +48-25-781-16-58
kom. +48-606-985-414

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 Inspektor  Ochrony  Danych  Osobowych

 Elżbieta Żochowska -  tel. 516 540 147

08-330 Kosów  Lacki; Wólka Okrąglik 115

 

Frekwencja zwiedzających, ankieta

FREKWENCJA ZWIEDZAJĄCYCH
MUZEUM WALKI I MĘCZEŃSTWA W TREBLINCE
NA PODSTAWIE SPRAWOZDAŃ ROCZNYCH

 

2017

Indywidualnie

19 364

Zbiorowo (wycieczki)

45 501

Ogółem

65 865

 

 

 

 

 

 


 

 

2014 rok

Indywidualnie

6 176

Zbiorowo (wycieczki)

36 641

Ogółem

42 817

Stronę internetową Muzeum odwiedziło:  

 

2013 rok

Indywidualnie

18 336

Zbiorowo (wycieczki)

32 596

Ogółem

50 932

Stronę internetową Muzeum odwiedziło:  

 

2012 rok

Indywidualnie

10 883

Zbiorowo (wycieczki)

40 779

Ogółem

51 682

Stronę internetową Muzeum odwiedziło:  16 608

2011 rok

Indywidualnie

16 075

Zbiorowo (wycieczki)

30 605

Ogółem

46 680

Stronę internetową Muzeum odwiedziło:  29 551

2010 rok

Indywidualnie

12 797

Zbiorowo (wycieczki)

36 818

Ogółem

49 615

2009 rok

Indywidualnie

14 747

Zbiorowo (wycieczki)

31 937

Ogółem

46 684

2008 rok

Indywidualnie

17 562

Zbiorowo (wycieczki)

28 310

Ogółem

45 872

2007 rok

Indywidualnie 24 566
Zbiorowo (wycieczki) 35 211
Ogółem 59 777
2006 rok
Indywidualnie 13 491
Zbiorowo 26 878
Ogółem 40 369

2005 rok

 
Indywidualnie 9 078
Zbiorowo 33 715

Ogółem

42 793

 

 

 


Analiza ankiety

W dniach 3- 31 maja 2009 r. w Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince została przeprowadzona ankieta na temat: Motywy przyjazdu turystów do miejsc martyrologii. Ankietę wypełniło 50 osób. Została  opracowała  przez Ewelinę Grzybowską, studentkę Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego w ramach pracy magisterskiej.

 Analiza pytań zamieszczone w ankiecie:

1) Płeć badanych osób:
a. Kobieta - 24
b. Mężczyzna - 26

2) Miejsce zamieszkania badanych osób:
a. Wieś - 30
b. Miasto do 50 tys. mieszkańców - 12
c. Miasto powyżej 50 tys. mieszkańców- 8

3) Wiek badanych osób:
a. poniżej 18 lat - 16
b. 18 – 30 lat - 11
c. 30 – 60 lat - 18
d. powyżej 60 lat - 5

4) Wykształcenie badanych osób:
a. podstawowe - 18
b. zasadnicze zawodowe - 5
c. średnie - 14
d. wyższe - 13

5) Źródeł wiedzy o Muzeum w Treblince?
a. Telewizja, radio, prasa - 14
b. Szkoła - 20
c. Rodzina, znajomi - 17
d. Internet - 15
e. Inne - 2

6) Dostępność informacji dotyczące Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince
a. Bardzo dobrze - 4
b. Dobrze - 22
c. Dostatecznie - 13
d. Niedostatecznie - 11

7) Co było motywem przyjazdu do Treblinki?
a. Chęć zwiedzenia Muzeum - 30
b. Własne zainteresowania - 2
c. Przypadkowa wizyta - 22
d. Pogłębienie wiedzy na temat Holocaustu - 8
e. Oddanie hołdu zamordowanym w Treblince - 12
f. Inne – 3

8) Czy formy upamiętnienia na terenie byłego obozu zagłady w Treblince są:
a. Wystarczające - 45
b. Niewystarczające - 5

9) Czy informacje uzyskane w Treblince na temat byłego obozu zagłady są:
a. Wystarczające - 43
b. Niewystarczające -
7

 


Elektorniczna Ankieta

Ankieta  na stronie muzeum  dostępna bya w dnich 28.12. 2009 r. - 20. 02. 2010 r. Kwestionariusz  pytań  został opracowany przez Justynę Bakiewicz w ramach badań  akademickich dla Uniwersytetu  w  Edinburgu.

1.Czy jest Pan/ Pani mieszkańcem Treblinki ?
Tak (Przejdź do pytania 3)
Nie

2.Proszę zaznaczyć do jakiej grupy wiekowej się Pan/Pani kwalifikuje?
18-  34
35-  54
55-  75 
75 +

3.Jaki jest poziom Pana/Pani edukacji?
Uniwersytet
Wyższa szkoła zawodowa
Szkoła zawodowa
Liceum
Szkoła Podstawowa

4.Płeć
Kobieta
Meżczyzna


5.Jeśli nie jest Pan/ Pani mieszkańcem to skąd Pan/Pani pochodzi  i  co zachęciło Pana/Panią do przyjazdu?

Zwiedzanie Muzeum
Zakupy
Wizyta u rodziny
Wizyta w interesach
Wakacje
Inne)
6.Czy był Pan/Pani już wcześniej w Muzeum w Treblince?

Tak
Nie (Przejdż do pytania 8)

7.Jeśli tak to ile razy?

8.Czy wcześniej zwiedzał Pan/Pani inne Muzeum o tematyce Holokaustu?.
Tak
Nie
9.Jeśli tak to które?


10.Czy uczęszczał Pan/Pani na kursy edukacyjne związane z tematyką Holokaustu ?
Tak
Nie (proszę przejść do pytania 13)

11.Jeśli tak to jakie proszę wybrać?
Wykład
Seminarium
Filmy dokumentalne
Organizowane kursy
Inne

12.Co zachęciło Pana/Panią do odwiedzenia  Muzeum w Treblince?
Edukacja
Pamięć
Eksponaty
Ciekawość
Inne


13.Proszę wyjaśnić w jaki sposób powyższe powody wpłynęły na decyzje o odwiedzeniu  Muzeum?

Edukacja
Pamięć
Eksponaty
Ciekawość
Inne


14.Jak Pan/ Pani dowiedział się o Muzeum w Treblince?
Od rodziny/znajomych
Z gazety
Z przewodnika turystycznego
Ze strony internetowej Muzeum w Treblince
Z telewizji
Z radia
Inne
 
15.Czy któreś z poniższych powodów miał wpływ na Pana/Pani decyzje do odwiedzenia Muzeum w Treblince?
Rodzina/przyjaciele
Telewizja
Filmy
Dokumenty
Artykuły
Książki
Inne

16.Czy któraś/eś z wystaw lub eksponatów wywarło na Pana/Panią większe wrażenie niż pozostałe?


17.Czy jeśli istnieją jakieś inne powody którymi chciałby się Pan/Pani podzielić dla których odwiedził Pan/Pani Muzeum ?

 Analiza elektronicznej ankiety przeprowadzonej przez Justynę Bakiewicz na stronie muzeum

Image


Wiersze o Treblince

Władysław Szlengel

MAŁA STACJA TREBLINKI


Na szlaku Tłuszcz - Warszawa
z dworca Warschau-Ost
wyjeżdza się szynami
i jedzie się wprost...

I podróż trwa czasami
pięć godzin i trzy ćwierci,
a czasem trwa ta jazda
całe życie aż do śmierci...

A stacja jest maleńka
i rosną trzy choinki,
i napis jest zwyczajny:
tu stacja Treblinki.

I nie ma nawet kasy
ani bagażowego,
za milion nie dostaniesz
biletu powrotnego...

Nie czeka nikt na stacji
i nikt nie macha chustką,
i cisza tylko wisi,
i wita głuchą pustką.

I milczy słup stacyjny,
i milczą trzy choinki,
i milczy czarny napis,
że... stacja Treblinki.

I tylko wisi z dawna
(reklama w każdym razie)
zniszczony stary napis:
"Gotujcie na gazie."

 


Władysław Szlengel

JU
Ż CZAS

Już czas! Czas!
Długoś nas dniem obrachunku straszył!
Mamy już dosyć modlitw i pokut.
Dzisiaj Ty staniesz przed sądem naszym
I będziesz czekał pokornie wyroku.
Rzucim Ci w serce potężnym kamieniem
Bluźniercze, straszne, krwawe oskarżenie.
- Ostrzem toporu, brzeszczotem szabel
Wedrze się w niebo jak wieża Babel
I Ty, tam w górze, wielki skazaniec,
Tam w międzygwiezdnej straszliwej ciszy,
Ty każde słowo nasze usłyszysz,
Jak Cię oskarża naród wybraniec,
- Nie ma zapłaty, nie ma zapłaty !!!
To, ześ nas kiedyś dawnymi laty,
Wywiódł z Egiptu do naszej ziemi,
To nic nie zmieni ! To nic nie zmieni !
Teraz Ci tego już nie przebaczym,
że Tyś nas wydał w ręce siepaczy -
Za to, że w czasie tysiącoleci
Byliśmy Tobie jak wierne dzieci.
Z Twoim imieniem każdy z nas konał
W cyrkach cezarów, w cyrku Nerona.
Na krzyżach Rzymian, stosach Hiszpanii
Bici i lżeni, poniewierani.
A Tyś nas wydał w ręce Kozakom,
Co rwali w strzępy Twój święty zakon.
Za męki getta, widma szubienic
My upodleni, my umęczeni -
Za śmierć w Treblince, zgięci pod batem,
Damy zapłatę !! Damy zapłatę !!
- Teraz nie ujdziesz już swego końca !
Gdy Cię sprowadzim na miejsce kaźni,
100-dolarowym złotym krążkiem słońca
Ty nie przekupisz wartownika łaźni.
I kiedy kat Cię popędzi i zmusi,
Zagna i wepchnie w komorę parową,
Zamknie za Tobą hermetyczne wieka,
Gorącą parą zacznie dusić, dusić,
I będziesz krzyczał, będziesz chciał uciekać -
Kiedy się skończą już konania męki,
Zawloką, wrzucą, tam potwornym dołem
Wyrwą Ci gwiazdy - złote zęby z szczęki -
A potem spalą.
I będziesz popiołem.
                                   Warszawa, getto, grudzień 1942

 


Halina Birenbaum

JEDŹCIE DO TREBLINKI

Jedźcie do Treblinki
Otwórzcie oczy szeroko
Wyostrzcie słuch
Wstrzymajcie oddech
wsłuchajcie się w głosy wydobywające się tam
spod każdego ziarenka ziemi –

jedźcie do Treblinki
Oni czekają na was, spragnieni głosu waszego życia
znaku waszego istnienia, kroku waszych nóg
ludzkiego spojrzenia
rozumiejącego, pamiętającego
powiewu miłości na Ich prochy –

jedźcie do Treblinki
z własnej, wolnej woli
jedźcie do Treblinki w potędze bólu nad okropnościami
tu dokonanymi
z głębi zrozumienia i serca, które płacze, nie godzi się
wysłuchajcie Ich tam wszystkimi zmysłami

jedźcie do Treblinki
opowie wam tam cisza zielona, złotawa lub biała
niezliczone opowieści
o życiu wzbronionym, niemożliwym – odebranym


jedźcie do Treblinki
spójrzcie, jak czas tam stanął
grzmiące milczenie umarłych
kamieni na model ludzkich postaci w tej głuszy
jedźcie do Treblinki odczuć to przez chwilę –

jedźcie do Treblinki
zasadzić kwiat gorącą łzą, westchnieniem ludzkim
przy jednym z kamieni upamiętnienia zgładzonych
ich popiołami i prochem

Oni czekają na was w Treblince
byście przyszli, wysłuchli ich opowieści unoszących się
w tej ciszy
przynieście Im za każdym razem
wieść o trwaniu waszego życia wtedy zabronionego
o miłości ożywiającej

jedźcie do Treblinki poprzez wszystkie pokolenia
nie zostawiajcie Ich samotnych –

 

 

 


 

Halina Birenbaum

 

MÓJ OJCIEC

 

Ojciec czytał nam wspaniałe pieśni
Ze starych ksiąg
Wypełniony wzruszeniem i podniosłością
Przekazywał nam ich piękno

Wtedy nie rozumiałam ich treści
Ale ojca przejęcie i zachwyt
wchłaniałam

Ojciec tłumaczył nam znaczenie świąt
Czytał legendy o poświęceniu Chany
Cudzie Hanukah
o bezgranicznym oddaniu wierze –

Nie bardzo rozumiałam
Obca była mi nawet mowa
Jego żarliwych modlitw

Ale kochałam wzruszenie Ojca
Wyraz twarzy – blask w jego oczach
Gdy czytał lub modlił się
Do dziś żyje we mnie ten obraz

Gdy bombardowano we Wrześniu Warszawę
Ojciec niemal płakał w swej niemocy
Nasz dom wtedy się spalił
W Wielki Dzień Sądu żydowski Jom Kipur

Wybiegliśmy na płonącą ulicę
Ojciec mocno ściskał moją rękę
Wpatrywał się we mnie rozpaczliwie
Jakby usprawiedliwiając się...

Zapamiętałam jego spojrzenie z Tamtych dni
W getcie modlił się więcej niż dawniej
Szukał ratunku w Bogu
Porzucanym przez wielu pośród okropności

Pierwszy raz widziałam go płaczącego jak dziecko
Na wieść o śmierci dziadka w Białej Podlaskiej
Ojciec miał wtedy czterdzieści kilka lat...
I odtąd modlił się jeszcze częściej –

Ludzie w getcie puchli z głodu
Umierali na ulicach – my jeszcze mieliśmy chleb
Uczyliśmy się nawet w "kompletach"  
[1]
Z książek pozostałych po pożodze...

Kilka teatrów nadal grywało w getcie
Mój starszy brat zdobył raz bilety
W Feminie wystawiano Księżniczkę Czardasza
Ojciec nie wybaczył – nie mógł pojąć

Jak można pójść do teatru gdy zwłoki
Gdy umierający zalegają ulice?!
Nie rozumiałam, nie słuchałam jego głosu
Do dziś jego słowa i głos dźwięczą mi w uszach –

Ojciec mówił że nie wolno sprzeciwiać się rozkazom
Wspominał straszną nazwę-karę: Auschwitz ...
W swej naiwności nie doceniał morderczych planów
Nazistowskich niemieckich okupantów!

Matka miała przeciwne zdanie –
Ojciec kochał pieśniami, modlitwami
Rozpaczą wobec grozy
Matka zmaganiem lub godzeniem się z losem

Ojca posłusznego Bogu i ludziom zabili w Treblince
Walczącą i na przemian godzącą się z losem Matkę
Zabili i spalili na Majdanku
Czy kiedyś naprawdę Oni byli? Miałam ich?

Ich obraz wyziera z moich oczu wraz z ich męką
Poprzez moje oczy Oni uśmiechają się, płaczą
Prowadzą mnie po moich wszystkich drogach
Żyją – póki moje oczy na zawsze się nie zamkną

 

24. 08. 2003

 


Halina Birenbaum
 

JESIEŃ W TREBLINCE 

w Treblince już jesień
liście opadły zniknęła zieleń
cisza deszcz wiatr
niebo grozi albo może tylko płacze
kałuże na ziemi
która jest prochem ciał tutaj
spalonych –
drzewa przyglądają się kamieniom-pomnikom
tak samo bezradnym i nagim jak one
- byłam tam
latem w czasie kwitnienia
zdrętwiała na polu kamieni
pośród zielonych traw i drzew
a teraz jestem daleka
słyszę stamtąd szarą jesień
wracam
widzę twarze odbite
w kałużach
 
1986


 Halina Birenbaum

STRACH    


Wszystko czego doświadczyłam w życiu
było trudniejsze, niebezpieczniejsze i gorsze
od tego przed czym drży każdy człowiek,
a przecież potrafiłam przetrwać
więc czego bać się jeszcze?
nie ma dziś komór gazowych
śmierć głodowa nie zagląda mi w oczy
ani śmierć od katorżniczej pracy
bicia mrozu
to już jest poza mną, minęło
 
tylko ów strach pozostał
paraliżujący zmysły skurcz serca
zimny pot na czole
ciężkie zdrętwiałe nogi
chęć nieprzytomnej ucieczki
bezsilnego daremnego szukania ratunku
dławi gnębi gna
nigdzie nie daje wytchnienia
nigdzie nie pozwala czuć się swobodnie
skuwa jak w kajdany nie daje być sobą
nakazuje czuwać nasłuchiwać bronić się
przed światłem i przed nocą
przed obelgą złym słowem złym spojrzeniem
przed nieżyczliwym uśmiechem
bólem śmiercią
- nie wiem czego boję się bardziej
bólu czy śmierci
nieprzyjaźni nietrwałości uczuć ludzkich
istnienia ludzkiego?
wszak śmierć nie boli ona wyzwala
a ból jest życiem –
ale wyrzucić z pamięci przeszłość
niepodobna
niemożliwe zapomnieć cierpienia
 
nie chciałam i nie chcę kiedykolwiek
nie być
jednak
kiedy ten strach skuwa serce
życie traci sens, ciąży
- więc muszę wyzbyć się strachu
przed nim się tylko bronić!
 
25 grudnia 1968

 


TREBLINKA

Pamięci  zamordowanych  w Treblince  ofiar Holocaustu,

  pochodzących  z  mojego rodzinnego  miasta, Skarżyska--Kamiennej

Piotr Jan Nasiołkowski


Majster z Niemiec przybył tutaj, by rozniecić las płomieni
Nie zgaszonych krwią, ni łzami.., zaklętymi w tłum kamieni
Przywiezionych ze ścian płaczu, przez nienawiść rozbijanych
Wieczny kadisz zawodzących -  wśród popiołów zapomnianych
Siedem ramion Twej menory... nie utuli zawstydzenia
Trójcy krzyży  zaskoczonej, że… zabrakło jej cierpienia,
Przerażonej losem duszy – gdzieś.., na torach zabłąkanej…
Przez ten pociąg z gwiezdnym pyłem - ciemną nocą rozjechanej...
Siedem ramion Twej menory, nie obejmie mego strachu
Zbudzonego rozsypaniem.., szarej barwy garstki piachu…
 


 

Gdzie Przenocować

Noclegi w okolicach naszego muzeum (w odległości do 40 km)

 

 

Miasto i gmina
Sokołów Podlaski:
Pokoje Gościnne Martex
Telefon: 069 206-69-42 [centrum info.]
Adres: Spokojna 13, 08-300 Sokołów Podlaski

Gmina
Sokołów Podlaski:

POKOJE NOCLEGOWE RETRO
Telefon:
603 329 188, 603 255 703
Adres: Szkolna 13, 08-300 Skibniew
Miasto i gmina Węgrów:

Agroturystyka Pod Puszczykiem
Telefon: 025 793-22-05
Tel. komórkowy: 0888 16-84-37
Adres: Grygrów 24, 07-104 Stoczek
www: www.podpuszczykiem.emeteor.pl


Hotel - Kemping Nad Liwcem**
Telefon: 025 792-26-68
Tel. komórkowy: 0602 67-28-19
Faks: 025 792-26-68
Adres: Żeromskiego 24, 07-100 Węgrów


Hotel Everest
Telefon: 025 792-64-16
Adres: Stefana Żeromskiego 21, 07-100 Węgrów
www: www.everest-ikar.emeteor.pl

Hotel Krasnodębski**
Telefon: 066 245-27-70 [centrum info.]
Adres: Gdańska 80, 07-100 Węgrów
Gmina Łochów: Pałac Łochów
Centrum Konferencyjno-Wypoczynkowe

Telefon: 025 675-11-14
Tel. komórkowy: 0509 57-33-06
Faks: 025 675-11-14
Adres: Marii Konopnickiej 1, 07-130 Łochów
1. www: www.palaclochow.pl
 
Gmina Małkinia Górna:

Zajazd Pod Sosnami
Telefon: 029 74-55-565
Adres: Nurska 23 07-320 Małkinia Górna
www: www.zajazdpodsosnami.pl

Miasto i gmina Brok:

Ośrodek Agroturystyczny BINDUGA
Telefon: 029 745-79-06
Adres: Przystań 2, 07-306 Brok
www: www.binduga.emeteor.pl


Ośrodek Wypoczynkowy Rzemieślnik
Telefon: 029 745-70-39
Faks: 029 745-70-39
Adres: Brzostowa 28, 07-306 Brok
www: www.owrzemieslnik.emeteor.pl

Dom Wczasowy Nadrzecze
Telefon: 029 745-70-11
Tel. komórkowy: 0604 40-47-13
Faks: 029 745-70-11
Adres: Brzostowa 5, 07-306 Brok
1. www: www.nadrzecze.pl
2. www: www.dwnadrzecze.emeteor.pl

Ośrodek Wypoczynkowy Meliorant
Telefon: 060 677-96-57 [centrum info.]
Adres: Brzostowa 1, 07-306 Brok
Miasto i gmina Ostrów Mazowiecka:

Zajazd Skalny
Telefon: 029 745-25-80
Faks: 029 745-25-80
Adres: Warszawska 85, 07-300 Ostrów Mazowiecka
1. www: www.zajazdskalny.fdf.pl
2. www: www.zajazdskalny.emeteor.pl


Hotel Akacjowa
Telefon: 029 644-11-97
Adres: Akacjowa 4, 07-300 Ostrów Mazowiecka
www: www.hotel.ostrowmaz.com

Motel Mazowiecki
Telefon: 066 258-96-94 [centrum info.]
Adres: Warszawska 106, 07-300 Ostrów Mazowiecka
www: 
www.zajazdmazowiecki.pl
Usługi Hotelowe "17"
Zbigniew Banaszek
Telefon: 601 610 344, 793 007 117
tel/fax: (29) 745-12-77

Adres: ul. Lubiejewsja 158, 07-300 Ostrów Mazowiecka
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
www: www.uslugihotelowe17.pl
Miasto Ciechanowiec

 

Hotel Nowodwory w Ciechanowcu 

 
Telefon: 608518879
tel:  (86) 277-10-88; (86) 277-11-44

fax:(86) 277 28-99
Adres: ul. Pałacowa 7, 18-230 Ciechanowiec

e-mailTen adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
www: www.hotelnowodwory.pl

www:  www.facebook.com/nowodwory

 

Zofia Lipecka

Zofia Lipecka urodzona w Łęczycy pod Łodzią mieszka i pracuje w Paryżu od 1975 r. W latach 1990, po studiach historii sztuki na Sorbonie i malarstwa w paryskiej Akademii Sztuk Pięknych, tworzy za pomocą luster instalacje optyczne, m.in. serię Microespaces1. Jest to jakby współczesna, karykaturalna wersja estetyki nazistowskiej. W 2003 r. po przeczytaniu książki Jana-Tomasza Grossa Sąsiedzi i odkryciu udziału Polakow w Zagładzie, Lipecka zastanawia się nad swoją polską tożsamością i tworzy "przestrzeń pozbawionych złudzeń" - wideoinstalację Po Jedwabnem2. W 2009 r. realizuje cykl fotomontaży i wideo Intérieur Témoin3, przedstawiający kobietę żyjącą w plastikowym świecie pozbawionym historii. Począwszy od 2004 r. artystka realizuje work in progress - Projekt Treblinka4: co roku jeździ do Treblinki, fotografuje wjazd do wsi, w miejscu gdzie zajduje się tablica z jej nazwą, następnie maluje fotorealistyczny obraz. Równolegle do tego projektu Zofia Lipecka porusza problem pamięci Zagłady w cyklu malarskim Okolice Treblinki.5

 

 


Zofia Lipecka miała wystawy indywidualne m.in. w Muzeum Quesnel-Morinière w Coutances (2013), w Zachęcie w Warszawie (2008), w Maison des Arts w Malakoff (2010, 2002), oraz w Muzeum Sztuki w Łodzi (1991). Brała udział w wystawach m.in. Kolekcji FRAC Alsace w Sélestat (2010), w Hôtel des Arts w Toulonie (2004), w biennale Sélest'Art w Sélestat (2003) i w CREDAC w Ivry-sur-Seine (1998).

 Link do cyklu Projekt Treblinka:
http://www.zofialipecka.fr/pages/apres/Treblinka.html

Bibliografia  na stronie: www.zofialipecka.fr

Zginęli pomagając sąsiadom

Zginęli pomagając sąsiadom. Teraz nikt o tym nie pamięta.

Historia rodziny Proczków z Dąbrowy (gm. Łaskarzew), którzy zginęli za ukrywanie Żydów.

 

Image
Tomasz Proczek (podoficer armii carskiej jako sanitariusz wraz z żona- zdjęcie z ok. 1910 roku. Fot. ARCH. MB
 

Nikt dokładnie nie policzył, i najprawdopodobniej nigdy nie policzy, ilu Polaków zginęło z rąk okupantów za ratowanie Żydów. Według szacunkowych danych było to nie mniej niż kilka tysięcy zamordowanych Polaków.

 

Pomoc Żydom, nie ograniczała się tylko do żywności, ubrań, lekarstw, ale też do ukrywania w miejscach bezpiecznych. To właśnie ten rodzaj pomocy, był obarczony olbrzymim ryzykiem. W przypadku ukrywania Żydów każdej osobie oraz jego rodzinie groziła kara śmierci. Nie było mowy o jakimkolwiek sądzie, znalezienie ukrywanych Żydów oznaczało egzekucję całej rodziny. Jedna z takich historii wydarzyła się we wsi Dąbrowa.

 

Makabryczna zbrodnia
W Łaskarzewie oraz jego okolicach przed 1 września 1939 roku żyło kilka tysięcy Żydów. Okres wojny przeżyło kilkunastu, może kilkudziesięciu. W zasadzie spotkało to całą społeczność żydowską zamieszkującą przedwojenną Polskę.


9 grudnia 1942 roku w wiosce Dąbrowa w okolicach Łaskarzewa doszło do jedynego znanego w całym powiecie garwolińskim mordu na polskiej rodzinie, która ukrywała Żydów. Postępowanie Niemców, można rzec, było standardowe. Kilkunastu żandarmów (plus ewentualnie kilku funkcjonariuszy gestapo) otoczyło zagrodę Tomasza Proczka. Następnie dokonali egzekucji jego i jego rodziny. W gospodarstwie znaleźli dwóch Żydów ukrywanych przez rodzinę Proczków, którzy zostali zastrzeleni podczas ucieczki.


Rodzina Proczków składała się z siedmiu osób. Był to Tomasz Proczek, urodzony w 1874 r., jego małżonka – Jadwiga Proczek, urodzona w 1886 r., najstarsza córka Marianna Sięńska(z domu Proczek, ur. 1914 r.), Natalia (ur. w 1920 r.), syn Stanisław (ur. w 1923 roku) oraz najmłodsza córka Aleksandra, która miała wówczas 12 lat. Był jeszcze najstarszy syn Jan, który miał już własną rodzinę i mieszkał w oddzielnym domu, ale na tym samym gospodarstwie.


Niemcy, wkraczając do ich domu zamordowali piątkę z nich, a mianowicie: Tomasza, Jadwigę, Mariannę, Natalię oraz Stanisława. Najmłodsza córka, Aleksandra, ocalała tylko dlatego, bo przebywała u sąsiedniej rodziny Nowotniaków. Ze wspomnień jedynej ocalałej, wynika że Niemcy zastrzelili rodzinę Proczków na podwórku. Zwłoki pozostawiono tam, gdzie zostali zastrzeleni członkowie rodziny. Według relacji, syna Jana Proczka, Mieczysława, który jako małoletnie dziecko widział śmierć swojego dziadka i rodziny, Niemcy zrabowali buty zabitemu Stanisławowi. Niemcy ograbili gospodarstwo Proczków ze wszystkiego co miało jakąkolwiek wartość.

 

Rodzinny sekret
Po opuszczeniu wsi przez Niemców ciała rodziny zostały poznoszone przez sąsiadów do stodoły. Córce Aleksandrze, wówczas 12 letniej dziewczynce, nie pozwolono oglądać tej zbrodni. Pochówkiem zwłok zajął się syn Jan, którego uratowało to, że mieszkał w oddzielnym domu. Zwłoki spoczęły na cmentarzu parafialnym w Łaskarzewie.


Oprócz zamordowanej rodziny Proczków zostali również zamordowani dwaj Żydzi. Nie wiadomo o nich właściwie nic oprócz tego, że pochodzili z Łaskarzewa i byli szewcami. Wiadomo też, że znali się z rodziną Proczków jeszcze przed wojną. To ile czasu byli ukrywani oraz ich tożsamość, prawdopodobnie nigdy nie zostanie ustalone z prostej przyczyny – im mniej osób wiedziało, tym bezpieczniej dla ukrywających i ukrywanych. Prawdopodobnie o ukrywaniu Żydów wiedzieli tylko najstarsi z rodziny. Dzieci lepiej było nie wtajemniczać w tego typu sprawy. Jak było to ważne i przestrzegane, niech świadczy fakt, że nawet córka Aleksandra nie wiedziała nic o takiej sytuacji.


Dla obrazu całej sytuacji, należy wspomnieć, że z końcem września rozpoczęła się likwidacja getta w Łaskarzewie. Miejscem zagłady był obóz koncentracyjny w Treblince, ale co najmniej kilkudziesięciu Żydów zginęło na terenie miasta i w pobliskich lasach.


Zapewne Ci dwaj Żydzi ukrywani przez rodzinę Proczków, byli uciekinierami z getta lub, co również jest prawdopodobne, znaleźli się tam wcześniej. Mogli się także ukrywać w lesie, ale prawdopodobnie na okres zimy Tomasz Proczek udzielił im schronienia. Jak było dokładnie, raczej nie dowiemy się już nigdy. Świadkowie, którzy mogliby cokolwiek powiedzieć już nie żyją.

 

Wspomnienia ocalałej
Wedle pisemnej relacji pani Aleksandry Sroka (z domu Proczek): „Jeden Żyd uciekając w kierunku gajówki do lasu został zabity i tam pochowany przez sołtysa, sąsiada Górkę. Natomiast drugi Żyd uciekał w kierunku majątku dziedzica Uścieniec i tam został pochowany”.


Szczątki ich prawdopodobnie znajdują się tam, gdzie zostali zastrzeleni i pochowani do dnia dzisiejszego. Wątpliwe jest raczej, aby ktokolwiek odważył się wykopywać ich w czasie wojny, zresztą pochówek z powodu zniszczenia nie mógł odbyć się na kirkucie. Po wojnie, taka akcja również mogła wzbudzić zainteresowanie władz komunistycznych. Ekshumacji nie przeprowadzono.


Należy sobie też odpowiedzieć skąd Niemcy wiedzieli o ukrywaniu Żydów. Przyjechali w sposób zorganizowany do konkretnej osoby, na konkretny adres z samego rana. Mało prawdopodobne jest, że obserwowali okolice i przypadkowo odkryli Żydów. W większości tego typu przypadków, był to niestety donos. Widać był on dla Niemców na tyle prawdopodobny, że przyjechali i znaleźli ukrywanych Żydów. Być może zrobił to ktoś, komu zależało na pieniądzach i poświęcił życie siedmiu niewinnych osób za biblijną garść srebrników. Prawdy raczej już nigdy nie poznamy.

Warto pamiętać
Powojenne losy rzuciły Jana Proczka oraz jego rodzinę wraz z siostrą Aleksandrą na Pomorze. Nie zapomnieli oni jednak o tragedii, która ich spotkała. Jan Proczek wraz ze swoją siostrą Aleksandrą, postawili swoim rodzicom oraz rodzeństwu pomnik na cmentarzu parafialnym w Łaskarzewie.


Niestety pomnik na cmentarzu parafialnym jest jedyna pamiątką po tej rodzinie. Mimo upływu tyle lat nie została należycie uczczona pamięć o polskiej rodzinie, która zginęła tylko dlatego, że pomagała swoim sąsiadom. Niewątpliwie należało by powziąć działania zmierzające do upamiętnienia tego bohaterskiego czynu w sposób nawet symboliczny.


Bardzo ważne jest, aby oprócz upamiętnienia rodziny Proczków dokonać ekshumacji i pochówku Żydów, którzy zostali zastrzeleni podczas ucieczki. Do dnia dzisiejszego zamiast na kirkucie, spoczywają w miejscach, w których zostali zastrzeleni.


W dobie wmawiania i oskarżania Polaków o antysemityzm oraz kolaborację z wrogiem publiczne przywrócenie pamięci o ludziach, którzy za pomoc Żydom zostali zamordowani mogłoby pomóc w budowaniu wizerunku Polski i Polaków.

MICHAŁ BOŻEK, Życie Siedleckie, nr 6 z dn. 6 lutego 2009

Rodzina Karczmarczyków


RODZINA KARCZMARCZYKÓW
 

 

Ewa Karczmarczyk
 

 

Dom Karczmarczyków 1935 r. Brzózka

 

Tadeusz Karczmarczyk
 

Tadeusz Karczmarczyk

Medal Sprawiedliwi wśród Narodów Świata przyznany rodzinie Karczmarczyków

Dyplom honorowy przyznany rodzinie Karczmarczyków

Dyplom Honorowy przyznany rodzinie Karczmarczyków

                      


 

SPRAWIEDLIWY: Tadeusz Karczmarczyk

Urodził się w 1922 r.; syn Tomasza (zm. 1945) i Ewy (ur. 1889, zm. 1973). Brat Stefana (ur. 1915, zm. 1983), Bolesława (ur. 1926), Haliny i Stefanii.
Medal otrzymał w 1996 r. wraz z matką Ewą i dwoma braćmi – Bolesławem i nieżyjącym wówczas Stefanem.

Tadeusz Karczmarczyk to taki gatunek człowieka, który mentalnie nie poddaje się upływowi czasu – zachował pogodne i bystre spojrzenie, żartuje i nie stara się martwić, czym nie potrzeba. Choć zbliża się do dziewięćdziesiątki, wciąż jest sprawny i nie brak mu zapału. To te cechy pomogły dwudziestoletniemu Tadkowi ocalić życie kilkorga znajomych Żydów.

Pochodzi z rolniczej rodziny, która w latach 40. dysponowała dziewięciomorgowym gospodarstwem. Gospodarstwo nie było duże, ale jak opowiada Tadeusz jego rodzina nie cierpiała niedostatku – U kogo był przednówek, to był – u nas nie było przednówku.
Chleba wystarczyło też, aby podzielić się z potrzebującymi. Była nimi grupa Żydów, którzy stracili dobytek uciekając przed Niemcami do strefy okupowanej przez Sowietów. Po uderzeniu Niemiec na ZSRR ludzie ci zostali zakwaterowani w jednej z izb niewielkiego domu Karczmarczyków. Kiedy latem 1942 r. rozpoczęła się eksterminacja Żydów z pobliskiego Stoczka, Kosowa Lackiego i Węgrowa, gospodarze postanowili udzielić pomocy swym lokatorom – najpierw Tadeusz wyprowadził ich ze strzeżonego domu, potem wraz z innymi członkami rodziny ukrył w gospodarstwie.
Dwójkę – Chanę i Joska Szczupakiewiczów – Tadeusz Karczmarczyk polecił na służbę do zaprzyjaźnionych gospodarzy, ukrywając fakt, że są Żydami. Pomagając w gospodarstwach, doczekali końca wojny.  W gospodarstwie Karczmarczyków przetrwała matka Chany i Joska – Chaja oraz jej siostra Aida Wróblewicz (po mężu Midziński). Karczmarczykowie pomagali również Mosze Szczupakiewiczowi, mężowi Chaji i ich najmłodszemu dziecku – Srulkowi. Srulek doczekał końca wojny, ukrywany jako przybrane dziecko w okolicach Stoczka. Z pomocy korzystał również Chaim, krawiec z Kalisza, który został zamordowany na kilka tygodni przed wycofaniem się Niemców.
Po wojnie Tadeusz utrzymywał kontakty z ocalonymi, którzy przez pewien czas mieszkali w Ostrowi Mazowieckiej. Tam poznał swoją żonę Reginę, która wróciła ze zsyłki z okolic Woroneża. Pani Regina przez całe życie układała piosenki. W jednej z nich opowiada tragiczną historię zesłania.
Małżonkowie zamieszkali w Brzózce, w rodzinnym domu Tadeusza. Zajmowali się pracą na roli. Spośród osób, którym pomagała rodzina Tadeusza, żyje Aida, czyli jak zwali ją Karczmarczykowie – Irka oraz Srulek. Regina i Tadeusz pozostają w kontakcie listownym i telefonicznym z Aidą. Kilka listów napisał do nich również Srulek.


UKRYWANY: Aida Midziński

Aida Midziński (z d. Wróblewicz). Urodziła się w 1921 r. we wsi pod Ostrowią Mazowiecką. Tuż przed wojną jej rodzina mieszkała w Małkini. Tam w 1939 r. doświadczyła niemieckich porządków i postanowiła przedostać się na stronę sowiecką (okupacyjna granica sowiecko-niemiecka przebiegała w odległości kilku kilometrów od Małkini, pozostawiając ją po stronie niemieckiej). Ucieczka się udała, niemniej Niemcy ograbili uciekinierów z całego dobytku. Po 22 czerwca 1941 r. rodzina Aidy nie miała dokąd wracać. Rozpoczęła tułaczkę, aż w końcu trafiła do Karczmarczyków do wsi Brzózka.
Aidę nazywano wówczas Idką. Polacy zwracali się do niej Irka. U Karczmarczyków znalazła się wraz z siostrą Chają, jej mężem Mosze Szczupakiewiczem, trójką ich dzieci – Srulkiem, Chawą i Joskiem oraz ojcem Icchakiem. Prócz nich u Karczmarczyków schronienie znalazła czteroosobowa rodzina o nieznanym nazwisku, od imienia głowy rodziny zapamiętana jako „Majory”.
Podczas pobytu u Karczmarczyków Idka robiła swetry na drutach, czym w części zarabiała na swoje utrzymanie. Dyskretnie pomagała w gospodarstwie – przy żniwach, wykopkach. Tadeusz wystarał się dla niej o dokumenty. Dostał je od dziewczyny, która miała zostać wywieziona na roboty do Niemiec. Idki/Irki nie cechowały semickie rysy twarzy. Dzięki temu po wklejeniu zdjęcia oboje poruszali się dość śmiało po okolicy, kilkakrotnie będąc zatrzymywani przez patrole niemieckie.
Po wojnie wraz z innymi ocalałymi członkami rodziny Aida mieszkała przez pewien czas w Małkini. W późniejszym okresie przenieśli się do Ostrowi Mazowieckiej, gdzie mieszkało liczniejsze skupisko Żydów. Stamtąd wyjechała do Wrocławia, gdzie wyszła za mąż. Wraz z mężem wyjechała do Izraela. Pracowała tam jako pomoc apteczna. Ma dwoje dzieci, wnuki.

UKRYWANY: Chaja Szczupakiewicz

Starsza siostra Aidy. W momencie wybuchu wojny miała trójkę dzieci: Chawę, Joska i Srulka. Do Karczmarczyków trafiła wraz z nimi i mężem Mosze (stąd nazywana była „Mośkową”, a wszyscy członkowie jej rodziny „Mośkami”). Ukrywała się w Brzózce u Karczmarczyków.
Po wojnie wraz z Aidą i dwójką ocalałych dzieci zamieszkała w Małkini, a później w Ostrowi, gdzie zajmowała się handlem. Współpracowała z grupą Żydów, którzy przeżyli wojnę i skupowali płody rolne i zwierzęta rzeźne w okolicach, by potem odstawiać je do rzeźni do Warszawy. Były to prawdopodobnie dostawy dla wojska. Jak uważa Tadeusz Karczmarczyk naraziła się konkurentom na jarmarkach i w niedługim czasie została zastrzelona przez umundurowaną grupę, kiedy wracała z targu z Zambrowa.
Chaja zginęła w 1946 r. na oczach Tadeusza Karczmarczyka, który ratował jej życie w czasie wojny. Tym razem nie udało mu się jej ocalić. – Odkręca się nazad do Zambrowa. Dała dwa kroki – pach! Z tyłu w łeb dostała, w głowę. Łomot w rów i leży. A nam?! „– Odjazd! Wyśta wolne”.


UKRYWANY: Mosze (Mosiek) Szczupakiewicz

Mosiek, mąż Chaji, przed wojną zajmował się handlem. W Brzózce początkowo pomagał rzeźnikowi. Przebywał u Karczmarczyków. Od jego imienia wszystkich członków jego rodziny gospodarze nazywali „Mośkami”. Został schwytany wraz z najmłodszym synem i zabity przez Niemców w nieznanych okolicznościach.

UKRYWANY: Chawa Szczupakiewicz

Córka Chaji i Mosze. Tadeusz Karczmarczyk umieścił ją jako pomoc domową w gospodarstwie we wsi Wilczogęby. Nazywana tam była Hanką. Po wojnie, kiedy mieszkała wraz matką w Małkini, związała się ze stacjonującym tam sowieckim lotnikiem, z którym wyjechała w nieznane. O jej dalszych losach nic nie wiadomo. Wg informacji, które ma Aida, Chawa mogła po wojnie trafić do Brazylii.

UKRYWANY: Josek Szczupakiewicz

Syn Chaji i Mosze. Podobnie jak Chawa został polecony przez Tadeusza Karczmarczyka do pomocy w gospodarstwie. Jako Józek, polski chłopak, którego rodzina straciła wszystko w pożarze, również trafił do wsi Wilczogęby. Pomagał w gospodarstwie samotnej kobiety, której mąż nie wrócił z wojny. Przeżył wojnę, jednak wkrótce po niej zachorował na cukrzycę. Zmarł w 1947 r. w szpitalu w Warszawie.

UKRYWANY: Srulek Szczupakiewicz

Syn Chaji i Mosze. Kiedy wybuchła wojna miał trzy miesiące. Został schwytany wraz z ojcem i odstawiony do Stoczka. Karczmarczykowie długie lata byli przekonani, że nie żyje. Okazało się jednak, że kilkuletni Srulek został przygarnięty przez nieznane osoby i przeżył wojnę. Mieszka w USA. Z Karczmarczykami skontaktował się w l. 90. listownie.

UKRYWANY: Icchak Wróblewicz

Ojciec Aidy i Chaji, dziadek Chawy, Joska i Srulka Szczupakiewiczów. Nie przeżył wojny. Jego losy są nieznane.

UKRYWANY: Chaim

W pamięci Karczmarczyków pozostał jako krawiec z Kalisza. Nie znają jego personaliów. Prawdopodobnie uciekinier z transportu do Treblinki lub przesiedleniec, którego Niemcy tak jak i innych Żydów wysiedlili z rodzinnego miasta włączonego do Rzeszy. Ukrywał się w okolicach wsi Brzózka w lasach i po gospodarstwach, szyjąc odzież w zamian za pomoc. Wspierała go, dostarczając żywność i schronienie, rodzina Karczmarczyków. – Wpadał nocami – opowiada Tadeusz Karczmarczyk. – I wiele razy w tej piwnicy w alkierzu siedział, w stodole siedział.
Chaim, słysząc nadciągający front, postanowił ruszyć do rodzinnego miasta. Został zadenuncjowany na stacji kolejowej w Sadownem, pojmany i zabity przez Niemców.

HISTORIA:Historia ukrywania

Przez ok. rok, do lata 1942 r., rodzina Karczmarczyków ze wsi Brzózka kwaterowała dwie rodziny żydowskie: „Mośków” (Wróblewiczowie i Szczupakiewiczowie) i „Majorów”. Obie rodziny tułały się, nie mając się gdzie podziać. Przynajmniej jedna – Mośkowie – straciła mieszkanie, uciekając w 1939 r. na sowiecką stronę granicy. Po wejściu Niemców na tereny, które w okresie IX 1939 – VI 1941 pozostawały w okupacji sowieckiej, sytuacja tych ludzi się odmieniła i prawdopodobnie nie mieli dokąd wrócić.


Wg Tadeusza Karczmarczyka Żydzi zostali do nich skierowani przez urząd gminy w Stoczku (obecny powiat węgrowski, kilka kilometrów od Brzózki). Wspólne mieszkanie zbliżyło gospodarzy i ich żydowskich lokatorów. Kiedy więc Niemcy rozpoczęli planową akcję likwidacji Żydów, Karczmarczykowie postanowili pomóc. Rodzina „Majorów” uwierzyła obietnicy Niemców i opuściła wieś, udając się do getta w Kosowie, które wkrótce zlikwidowano. „Mośkowie” zostali w Brzóze.


Nie udało się ustalić losów najstarszego z rodziny „Mośków”, Icchaka Wróblewicza. Zapewne zginął, podobnie jak Mosze (Mosiek) Szczupakiewicz (zięć Wróblewicza), którego zastrzelono w Stoczku. Wówczas zaginął także kilkuletni syn Mośka Srulek. Przy życiu pozostała jego żona Chaja (córka Icchaka), dwójka jej dzieci – Chawa i Josek oraz siostra Chaji – Idka (Aida).


Rodzina Karczmarczyków też była dość liczna, siedmioosobowa. Ich niewielki drewniany dom stał nieco na uboczu, co pozwalało na pewną dyskrecję. Sama wieś natomiast – otoczona lasem – nie była zbyt często odwiedzana przez Niemców.


W rodzinie prym wiodła i decydowała matka, Ewa Karczmarczykowa. W przygotowanie kryjówek zaangażowali się najbardziej starsi synowie: Stefan i Tadeusz. W relacji przygotowanej dla Yad Vashem wylicza je Idka: pierwsza to było w małym pokoiku pod kufrem, druga kryjówka to była w kopcu, gdzie się przechowuje kartofle na zimę, co szczury skakali po mnie po głowie, trzecia kryjówka to była w szopie, gdzie przechowywali drewno na zimę, czwarta to była w stodole pod sianem, a jeszcze jedna to była na strychu.


Do dziś w domu Tadeusza Karczmarczyka zachowała się rzecz unikalna – wejście do pierwszej z kryjówek (patrz zdjęcia). Przygotowując ukrycie, Tadeusz wywiózł pięć furmanek ziemi wyrzucanej przez okno do ogródka. Mogła ona zmieścić osiem stojących osób. Dzięki niej Idka i Chaja ocaliły życie, kiedy dom przeszukiwali Niemcy. Podobna jama ziemna znajdowała się w stodole.


Sprytny i operatywny Tadeusz Karczmarczyk wystarał się dwojgu dzieciom Chaji – Joskowi i Chawie – o służbę w gospodarstwach we wsi Wilczogęby nad Bugiem. Przebywali tam jako Polacy do końca wojny. Byli odwiedzani przez Tadeusza, który wyprawiał się tam z Idką bądź z Chają.


Dopiero po wojnie okazało się, że wał, którym biegła droga do Wilczogąb, służył za kryjówkę kilku innym Żydom. Tadeusz cytuje słowa braci Kielmana i Joska, których poznał w Ostrowi: – To wyśta szli nam nad głowami, a my pod wałem mieszkali. My pod tym wałem bylim i kolacja była zawsze u Wycecha Zygmunta, u Stefana.


Tadeusz w czasie wojny miał zostać wywieziony na roboty. Przebywał już w obozie etapowym w Warszawie, skąd dzięki staraniom matki został zwolniony. Postanowił jednak nie marnować okazji i poprosił pewną dziewczynę, która nie miała tyle szczęścia, aby oddała mu swoje dokumenty: – A ten dowód to ci potrzebny?, zapytał. Opatrzył ausweis zdjęciem Idki i dzięki temu mógł się z nią w miarę swobodnie poruszać [plik_audio Poruszanie się z ukrywaną Żydówką, która miała fałszywe dokumenty].


W czasie wojny sąsiedzi domyślali się, że u Karczmarczyków przebywają Żydzi. Byli tacy, którzy chcieli ten fakt potwierdzić, jednak jak twierdzi Tadeusz – wieś była solidarna i nie wydało się. Urodzona po wojnie córka Tadeusza słyszała od starszych mieszkańców wsi słowa, którymi ostrzegano jej babkę, Ewę Karczmarczykową: – „Kaczmarcycko co robicie!” A babcia tylko oczy spuszczała w ziemię i szła dalej.


Chaja i Idka starały się pomagać Kaczmarczykom. – Na pole chodzili i kosilim zboże, one odbierały, wiązały snopki. A i kartofle kopali. I na polu wiele razy jak było ciepło, to nocowali – wspomina Tadeusz. Kobiety potrafiły zachowywać się na tyle pewnie, że Niemcy, którzy pewnego razu przejeżdżali przez wieś w poszukiwaniu Żydów nawet nie zwrócili na nie uwagi, gdy wraz z Ewą Karczmarczykową kopały kartofle.


Praca – pomoc w gospodarstwie i w robotach polowych, mielenie na żarnach, tkanie na krosnach, robienie swetrów i szycie – była jedyną formą zapłaty, jaką mieli do zaoferowania ukrywani. W podobnych sposób odpłacał się Chaim, krawiec, który prawdopodobnie wyskoczył z wagonu jadącego do Treblinki i ukrywał się w okolicach Brzózki. Obszywał gospodarzy, również Karczmarczyków – patrząc na kurtkę, którą uszył Tadeuszowi, jego praca musiała mieć powodzenie. Skrojona z fasonem kreacja, z oryginalnie uszytymi plecami, stanowiła sznyt ówczesnej mody.


W tym czasie Karczmarczykowie i Żydzi, którym udzielali pomocy, dobrze wiedzieli jaki los zgotowali „podludziom” Niemcy. Obóz zagłady w Treblince dzieliło od Brzózki kilkanaście kilometrów. – Jak cicho było, wiater z tamtej strony, wrzask, pisk było słychać, skamłanie ludzi. Krzyczeli: – Ratunku, ratunku, ratunku!


Chaim, który zdołał uchronić się przed śmiercią w komorach gazowych Treblinki, nie doczekał końca wojny. Krył się w różnych miejscach, również w zabudowaniach Kaczmarczyków, w dołach po ziemniakach, dokąd bracia Karczmarczykowie zanosili mu jedzenie. Latem 1944 r., słysząc odgłosy nadciągającego frontu, postanowił ruszyć do rodzinnego miasta. Jego nadzieja, że Niemcy są zaaferowani odwrotem i nie zwracają uwagi na Żydów, okazała się złudna. Na stacji kolejowej w Sadownem został zadenuncjowany i w efekcie dopadli go żołnierze. Torturowany, zdradził swoich opiekunów, podając nazwiska, szczegóły kryjówki pod domem i imiona dwóch Żydówek, które tam przebywały. Przed wyjazdem spotkał się z nimi i pożegnał, one wręczyły mu na drogę swoją fotografię.


Niemcy postanowili wykorzystać jego informacje. Doszło wówczas do najgroźniejszej sytuacji, jaka przytrafiła się Karczmarczykom. Wiele zawdzięczają przytomności umysłu sołtysa, któremu dwaj żołnierze rozkazali zaprowadzić się do domu wskazanego przed śmiercią przez Chaima. Sołtys głośnym stuknięciem drzwi zasygnalizował niebezpieczeństwo i celowo poprowadził Niemców do innej izby, dając tym samym czas na ukrycie się Chaji i Idce. Szybko ukryły się pod podłogą, a Ewa Karczmarczykowa zasunęła właz kufrem. Niemcy ostukując podłogę kolbami karabinów, skrzyni nie odsunęli.


Idka i Chaja przeżyły. Przeżyli także Karczmarczykowie.


Po wojnie Chaja, Idka, Josek i Chawa zamieszkali w Małkini. Chaja, szukając środków do życia, zaczęła handlować bimbrem, którego każdą ilość można było sprzedać sowieckim żołnierzom. Z jednym z nich związała się Chawa – razem wyjechali z Małkini, do dziś nie ma pewności co do jej losów. Pozostali członkowie rodziny przeprowadzili się do Ostrowi, gdzie mieszkała większa grupa Żydów. Chaja nadal zajmowała się handlem, teraz skupując głównie zwierzęta rzeźne i płody rolne. Prym w ocalałej grupie Żydów wiodło kilku mężczyzn, którzy sami obawiając się poruszać po terenie, zatrudniali w tym celu zaufanych Polaków, m.in. Tadeusza Karczmarczyka.


Obawy były uzasadnione, bowiem w 1946 r. Chaja Szczupakiewicz została zastrzelona. W następnym roku zmarł jej chory na cukrzycę syn Josek. Idka, która wówczas została sama, wyjechała z resztą Żydów z Ostrowi do Wrocławia. Tam wyszła za mąż i z mężem powędrowała do Izraela. Wiodła tam dość skromne życie. Z Karczmarczykami pozostała w kontakcie listownym.


W kilkadziesiąt lat po wojnie okazało się, że przeżył również Srulek. Odnalazł się w USA i również napisał list do Karczmarczyków. – Przysłał nam kilogram cukru, kaszy mannej kilo i chyba ryżu kilogram, on myślał, że i teraz taka bieda. I dziękuje, że się u nas przechował – relacjonuje Regina Karczmarczyk, żona Tadeusza.


Opracował: Rafał Zubkowicz (na podstawie wywiadu z Tadeuszem Karczmarczykiem, przeprowadzonego dla Muzeum Historii Żydów Polskich-www.jewishmuseum.org.pl)