Oddział Muzeum Regionalnego w Siedlcach

Alfreda i Bolesław

 
Alfreda i Bolesław Pietraszkowie
Odznaczeni Medalem Sprawiedliwi wśród Narodów Świata
25 września 2007 r.



Alfreda i Bolesław Pietraszkowie mieszkali we wsi Czekanów k. Sokołowa Podlaskiego, zarządzając dużym gospodarstwem należącym do Nadleśnictwa. Pani Alfreda była kobietą wykształconą, znała cztery języki obce. Jej znajomość języka niemieckiego uratowała wielu mieszkańców Czekanowa oraz przechowywanych Żydów. Pan Bolesław był człowiekiem poważnym, szanowanym przez otoczenie i wielkim patriotą. Wychował się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego ojciec brał udział w powstaniu styczniowym w 1863 r. Oboje byli ludźmi prawymi, głęboko wierzącymi i miłującymi ojczyznę, dla których słowa – Bóg, Honor i Ojczyzna znaczyły bardzo wiele, miały pokrycie w ich codziennym życiu.
Pietraszkowie w latach 1942 - 1944 uratowali przed Zagładą 17 osób, ukrywając ich w swoim domu na skraju lasu.
Otóż, w 1942 r. we wrześniu wywożono Żydów z getta w Sokołowie do Treblinki i wtedy niektórzy z nich uciekli, jak rodzina Kopyto, najpierw do Repek, potem do Łuzek, a następnie do Pietraszków w Czekanowie i byli u nich do czasu wyzwolenia tego terenu spod okupacji hitlerowskiej latem 1944 r. Jak pisze Ben Zion Sela, jego rodzina uciekła z getta w Sterdyni mniej więcej w tym samym czasie.
Jednym z uratowanych był Ben Cjon Sela, który w 1941 r. jako mały chłopiec został przesiedlony wraz z rodziną do getta. Chcąc uniknąć wywiezienia do obozu zagłady w Treblince, jego rodzice postanowili uciec z getta, schronić się w lesie, a środki niezbędne do przeżycia zdobyć pracując dla chłopów z okolicznych wiosek. Matka Ben Cjona próbowała znaleźć schronienie dla swojego syna w klasztorze. Niestety odmówiono jej, ponieważ przyjęcie żydowskiego dziecka okazało się być obarczone zbyt dużym ryzykiem. Jednak przyjąć chłopca do własnego domu odważyła się Alfreda Pietraszek, u której jego matka pracowała jako krawcowa. Niedługo później schronienie u Pietraszków znalazła również cała rodzina Ben Cjona: od dziadka aż po jego pięcioro dzieci (Shmulak, Dawid, Hershel, Itshak, Matlas), także zięć Moshe Solarz (mąż Matlas) i jeden wnuk - Ben Zion Solarz. Na strychu stajni zbudowano specjalną kryjówkę, do której Alfreda i Bolesław przynosili jedzenie. O ukrytych Żydach u Pietraszków wiedzieli: Kazimierczuk, Piotrowski, Olszewski, Kocielnicka z Czekanowa, a z Łuzek: Miściorak i Przechodzeń.
Do dziś nad łóżkiem Ben Cjona wisi portret jego wybawców - Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy bezinteresownie zdecydowali się ryzykować własne życie, aby pomóc innym.

Kolejnym przykładem bezinteresownej pomocy Pietraszków jest Shaul Kopyto, którego wraz z rodziną ukrywali na strychu. Pamiętał modlitwę „Ojcze nasz” i mówił tę modlitwę, której uczyła go Alfreda Pietraszek jako 4-letniego chłopca. W jego pamięci Pietraszkowie i ich służąca pozostaną cudownymi ludźmi.

Przez 2 lata u Pietraszków ukrywało się 18 osób, z których prawie wszyscy przeżyli wojnę. Byli to:
1. Hawa Przepiórkowa z dwojgiem dzieci,
2. Landerowa z córką Genią,
3. Józef Kopyto z żoną Perlą, synem Shaulem i drugim synem, który zmarł w czasie uciszania przez matkę poduszką podczas przeszukiwań niemieckich. Byli oni uciekinierami z getta sokołowskiego, którzy najpierw znaleźli na krótko pracę w majątku Dernałowiczów w Repkach, potem przez 2 tygodnie przebywali w dworze Tyborowskich w Łuzkach, ale tu nadzorcą majątku był Niemiec i było niebezpiecznie, więc schronienie dali im państwo Pietraszkowie.
4. Moshe Miedzyński, który wcześniej mieszkał w Łuzkach (wieś obok Czekanowa) i prowadził sklep spożywczy oraz dzierżawił sad owocowy od Pietraszków. W 1942 r. uciekł z getta w Sterdyni wraz z dziećmi Shmulakiem, Dawidem, Hershell, Itshakiem, Matlas i jej mężem Moshe Solarzem oraz ich synem Benkiem (w Izraelu - Ben Cjon Sela).

Dla Alfredy i Bolesława Pietraszków najważniejszy był człowiek i pomoc w obliczu zagrożenia. Życie Alfredy i Bolesława można podsumować sentencją: „Człowiek tyle jest wart, ile drugiemu może pomóc”.


Instytut Yad Vashem postanowił przyznać tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" państwu ALFREDZIE i BOLESŁAWOWI PIETRASZKOM, którzy w latach 1942-1944 we wsi Czekanów k. Sokołowa Podlaskiego uratowali przed Zagładą 17 osób.
 

 


Materiał opracowany na podstawie:
Ks. H. Sączek, M. Snopek, L. Tabor - Czy ja bym na ich miejscu tak uczynić mógł?, Czekanów 2008
Przemówień z sesji popularnonaukowej z 21.09. 2008 r.
- Grażyny Panfil-Rogińskiej
- Jolanty Okulicz-Kozaryn
 


ALFREDA I BOLESŁAW PIETRASZKOWIE
WE WSPOMNIENIACH RODZINY
 

 Wspomnienie Jolanty Okulicz-Kozaryn, córki siostry Bolesława, Sabiny z domu Pietraszek

Z chwilą wybuchu wojny Pietraszkowie mieli 60 lat, byli bezdzietnym, zgodnym, religijnym małżeństwem, więc fakt przechowywania przez nich 18 osób nie był przypadkiem, brawurą, lecz świadomą decyzją dojrzałych ludzi.

Nasz wuj Bolesław Pietraszek wychował się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego ojciec był powstańcem styczniowym. W 1863 r., gdy wybuchło powstanie, ojciec Bolesława - a nasz dziadek, miał 17 lat i nie jest to jedyny przypadek, gdy Pietraszkowie stawiali się na wezwanie Ojczyzny.
Antonina Alfreda z Kucharskich i Bolesław Pietraszek pobrali się 17.07.1920 roku. Mniej więcej w tym samym czasie jego młodszy brat Marian zaciągnął się na ochotnika do IV pułku strzelców podhalańskich. Zginął 22 września 1920 roku w wojnie polsko-bolszewickiej w bitwie pod Grodnem nad rzeką Indurą. Pośmiertnie za swe męstwo został odznaczony krzyżem Virtuti Militari.

Alfreda i Bolesław Pietraszkowie zamieszkali w majątku Czekanów pod Sokołowem Podlaskim. Majątek ten liczył 100 ha ziemi [Z uwag ks. H. Sączka opratych na wywiadach z mieszkańcami Czekanowa wynika, iż majątek Pietraszków liczył 45 ha-przypis MWiM w Treblince].

W czasie wojny wuj i wujenka przyjęli i przechowywali 18 osób pochodzenia żydowskiego, z czego uratowało się 17. Jedno niemowlę zmarło w tragicznych okolicznościach. Gdy Niemcy przyszli do majątku po kontyngent, Alfreda dobrze znająca język niemiecki pertraktowała z nimi, zastawiając drzwi do stodoły. W tym czasie ukrywający się w obawie przed wykryciem ich kryjówki uciszyli niemowlę - dziecko nie przeżyło. Fakt śmierci dziecka pamięta jeden z uratowanych, pan Szaul Kopyto, który miał wtedy 4 lata.
Na kryjówki przeznaczono we dworze stodołę, stajnię, strych i piwnice domu. Z relacji ocalonego Ben Cjona Seli wiemy, że przed opuszczeniem Polski wdzięczni za uratowanie życia chcieli obdarować Pietraszków złotem i biżuterią, oni jednak odmówili przyjęcia tego daru. Wujenka uważała, że te rzeczy powinni ze sobą zabrać do Izraela.

Po wyzwoleniu ocaleni napisali list do Rady Państwa z prośbą o pozostawienie ziemi małżeństwu Pietraszków, gdyż wiadomo już było o reformie rolnej. Majątek jednak został rozparcelowany, a Pietraszkowie otrzymali 5,25 ha ziemi, z czego utrzymywali się do śmierci.

Alfreda i Bolesław Pietraszkowie przeżyli 27 napadów rabunkowych. W okolicy znany był fakt przechowywania przez nich Żydów i spodziewano się, że posiadają złoto. Z powodu napadów musieli przenieść się do wsi Jabłonna Lacka, gdzie żyli do śmierci [Według informacji zgromadzonych przez ks. H. Sączka opartch na relacji mieszkańców Czekanowa i rodziny p. Żółkowskich, którzy opiekowali się Pietraszkami wynika, iż cały czas Pietraszkowie mieszkali w Czekanowie, gdzie zostali pochowani na miejscowym cmentarzu- przypis MWiM w Treblince].
Zmarli prawie jednocześnie w 1965 r. w wielkim niedostatku.

Miejscowość Czekanów i grób Pietraszków odwiedzili Szaul Kopyto z USA, który był przechowywany na strychu, oraz Ben Cjon Sela, który miał pół roku, gdy zamieszkał w stajni. Stajnia stoi do dziś, a stodoła jest nowa.

Przemówienie Jolanty Okulicz – Kozaryn z ceremonii nadania medalu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Alfredzie i Bolesławowi Pietraszkom, 25.09.2007 r., Olsztyn


 Wspomnienie Grażyny Panfil – Rogińskiej, która wraz z matką Zofią głównie przyczyniła się do zachowania pamięci o Pietraszkach, pisząc w 1981 r. do Instytutu Yad Vashem.

Historię tę znałam od dziecka. Mama bardzo dbała, żeby jej nie zapomnieć, ale trudno było mi w nią uwierzyć. Jak można było przechowywać 18 osób przez kilka lat, codziennie ryzykując swoje życie? Nie mieściło się to w mojej głowie.

W 1998 roku odbyłam z mamą podróż do Czekanowa, oglądałam zabudowania. Rozmawiałyśmy też z człowiekiem, którego ojciec był pracownikiem fizycznym w majątku. Fakt przechowywania Żydów był mu znany, potwierdził też okoliczności śmierci niemowlęcia.

Teraz chcę powiedzieć o dwóch rozmowach telefonicznych, które odbyłam w ostatnich dniach.
Pierwszy zadzwonił Pan Szaul Kopyto z USA. Powiedział, że bardzo żałuje, że nie może być obecny na ceremonii osobiście. Mówił o tym, jak bardzo jest wdzięczny za uratowanie życia przez Alfredę i Bolesława Pietraszków. Przepraszał, że to odznaczenie jego wybawców - wspaniałych ludzi - jest dopiero teraz, ale po wojnie tak bardzo chciał o wszystkim zapomnieć. Po przyjeździe do Izraela byli bardzo biedni, ojciec jego zmarł, gdy miał 34 lata. On sam dostał się na studia do Ameryki. Mijały lata, a on nie mógł zapomnieć. Pamiętał modlitwę "Ojcze nasz" i mówił tę modlitwę, której uczyła go Alfreda Pietraszek jako 4-letniego chłopca. W końcu przyjechał do Polski, był tu również jego syn.

Drugi telefon był w przeddzień uroczystości. Dzwonił Pan Ben Cjon Sela z Izraela, który miał 6 miesięcy, gdy zamieszkał z matką w Czekanowie. Mówił o tym, że uciekli z getta w Łyskach, że Alfreda Pietraszek zapytała jego matkę, co będzie, jak skończą się prace w polu i sama zaproponowała, żeby ukryli się u nich w majątku [Według ks. H. Sączka: rodzina Miedzińskich, czyli dziadek i rodzeństwo matki Ben Zion Seli mieszkali przed wojną w Łuzkach.Stąd zostali przesiedleni do getta w Sterdyni, z którego następnie zbiegli - przypis MWiM w Treblince]. Wyrażał swoją wielką wdzięczność za uratowanie życia - bezinteresowne, bo Pietraszkowie nie przyjęli ofiarowanego im złota. Opowiedział o tym, że wszystko wie od swojej matki, obecnie 88-letniej, i napisał o tym do Instytutu 10 lat temu, ale nie przyniosło to rezultatu. Rok temu poważnie zachorował i ponownie napisał. Wtedy skojarzono jego historię z listem mojej mamy. Mówił również o tym, że całe życie "ma portret Alfredy i Bolesława nad swoją głową". Rozmowa była w języku angielskim i ja myślałam, że to przenośnia. Dopiero po przeczytaniu materiałów z Yad Vashem zorientowałam się, że nie jest to przenośnia - rzeczywiście nad jego łóżkiem wisi portret wybawców.

Fragment przemówienia Grażyny Panfil-Rogińskiej z ceremonii nadania medalu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Alfredzie i Bolesławowi Pietraszkom, 25.09.2007 r., Olsztyn

 


W REGIONALNEJ PRASIE O PIETRASZKACH

Odznaczeni Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, teraz uhonorowani w rodzinnym Czekanowie


Pamiętają o Pietraszkach

Kiedy Alfreda i Bolesław Pietraszkowie z Czekanowa ryzykowali własnym życiem, żeby ratować osiemnastu uciekinierów z sokołowskiego getta, nie myśleli o prześladowaniach, jakie czekały na nich po wojnie. Nie spodziewali się także tego, że pośmiertnie zostaną odznaczeni Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Fenomen historii ludzi takich, jak oni polega na tym, że pomagali innym bezinteresownie. Właśnie dlatego mieszkańcy rodzinnego Czekanowa postanowili uczcić ich pamięć - najpierw odkryli ich historię na nowo, a potem zafundowali im tablicę pamiątkową.

Historię małżeństwa Pietraszków odkrył, podczas prac nad kroniką parafialną, proboszcz czekanowskiej parafii ks. Henryk Sączek. W poszukiwaniu informacji pomagały mu dwie kobiety mieszkające w Czekanowie: Maria Snopek i Ludwika Tabor [Według ks. H. Sączka: obie panie nigdy nie mieszkały w Czekanowie, lecz we Władysławowie (niedaleko Czekanowa), a od przeszło 50 lat mieszkają w Warszawie- przypis MWiM w Treblince]. Szukając świadków wydarzeń sprzed lat, ta trzyosobowa ekipa badaczy nawiązała kontakt z Żydami przetrzymywanymi przez państwa Pietraszków: Shaulem Kopyto mieszkającym w USA i Beni Selą z Izraela.

Zasługami Pietraszków jeszcze w 1981 roku próbowała zainteresować współczesnych siostrzenica Bolesława Pietraszka - Sabina Pietraszek [Według ks. H. Sączka: siostrzenicą Bolesława Pietraszka była Zofia Panfil, córka Sabiny Pietraszek-przypis MWiM w Treblince]. Jednak nie udało jej się zgromadzić dowodów w postaci zeznań świadków.

Historię postanowił opisać jeden z ocalałych Żydów - Ben Sela. To on w 1998 roku złożył wniosek o odznaczenie Pietraszków Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata do Yad Vashem (Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu w Izraelu).

HISTORIA JAK Z FILMU

Badania prowadzone przez księdza proboszcza i jego dwie pomocnice toczyły się niezależnie od działań Bena Seli. Kiedy trójka z Czekanowa nawiązała z nimi kontakt, ten udostępnił im nie tylko wiele nowych informacji, ale skontaktował też ze świadkami. To za pośrednictwem Bena Seli cała trójka została zaproszona do Olsztyna na uroczystość pośmiertnego odznaczenia Pietraszków Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Maria Snopek, Ludwika Tabor i ks. Henryk Sączek efekty swoich poszukiwań przelali na papier. Wszystko, czego się dowiedzieli, spisali w broszurce pt.: „Czy ja bym na ich miejscu tak uczynić mógł?"

Z materiału zgromadzonego przez kronikarzy wynika, że dom Pietraszków stał na skraju wsi. Z Pietraszkami mieszkała Adela Tchórznicka z Sabni oraz służąca Aleksandra Kokot i jej córka Olesia. Pietraszkowie byli bezdzietni. Kiedy wybuchła wojna, gospodarze byli już dojrzałymi ludźmi.

Żydzi przez dwa lata mieszkali w ich stodole, oborze i chlewikach.

W przygotowywaniu posiłków Pietraszkom pomagali sąsiedzi [Według informacji zgromadzonych przez ks. H. Sączka: posiłki przygotowywali sami Pietraszkowie, a mąkę na chleb dostarczała osoba o nazwisku Przychodzeń- przypis MWiM w Treblince]. Najpierw posiłki były przygotowywane w domu i jako karma dla zwierząt noszone w wiadrach, do zabudowań gospodarczych. Później, nie chcąc wzbudzać podejrzeń, Pietraszkowie zaczęli gotować posiłki dla Żydów w oborze. Wszystkie czynności, jak np. mycie i szycie ubrań, były wykonywane w nocy. Tylko wtedy i na krótko Żydzi mogli wychodzić na powietrze.

Wojny nie przeżyło tylko jedno dziecko. Jego matka nieumyślnie udusiła je poduszką, żeby nie płakało, kiedy w pobliżu przejeżdżał niemiecki patrol.

Żaden z mieszkańców wsi nie wydał Pietraszków. Po wojnie nie chcieli przyjąć pieniędzy ani prezentów od żadnej z osób, którym uratowali życie.

Po wojnie byli wielokrotnie napadani. Bandyci sądzili, że wzbogacili się na Żydach. Podczas jednej z napaści do ich domu ktoś wrzucił granat, który zranił pana Bolesława. Oboje zmarli w 1965 roku.

UHONOROWANI PO LATACH

Uroczystości poświęcone pamięci Pietraszków odbyły się w Czekanowie 21 września 2008 r. Rozpoczęły się od mszy, po której wszyscy uczestnicy obchodów przeszli pod tablicę pamiątkową poświęconą Pietraszkom. Na miejscu zebrała się cała wiejska społeczność. Uczennica lokalnej szkoły Agnieszka Połosa wyrecytowała wiersz Chaima Szefera „Sprawiedliwi świata”, a córka Józefy Żółkowskiej, która opiekowała się Pietraszkami przed śmiercią, złożyła kwiaty przed tablicą. Tablicę odsłonili: ks Henryk Sączek, wójt Jabłonny Lackiej Grzegorz Popowski oraz sołtys Czekanowa - Jarosław Siemieniak [Według ks. H. Sączka: to córka Józefy Żółkowskiej odsłoniła tablicę w towarzystwie ks. H. Sączka, p. G. Popowskiego - wójta gminy i p. J. Siemieniaka - sołtysa Czekanowa,a następnie siedem delegacji złożyło kwiaty pod tablicą- przypis MWiM w Treblince]. Tablicę poświęcił ks. infułat Eugeniusz Borowski. Drugą część obchodów, w budynku SP. zorganizowała dyrekcja szkoły, parafia i Sokołowskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. O historii Pietraszków i Czekanowa opowiadali: Maria Snopek, ks. Henryk Sączek, Wanda Wierzchowska i wójt Grzegorz Popowski.

Tekst i zdjęcia. JUSTYNA PYCKA, Tygodnik Siedlecki Nr 41, z dn. 12.10. 2008

 

 Rozbieżność w zapisie imion i nazwisk wynika z transkrypcji angielskojęzycznej i polsokojęzycznej.

 Zdjęcia z uroczystosci w Czekanowie:

 

Pośmiertnie odznaczeni
Krzyżem Komandorskim Odrodzenia  Polski

Alfreda i Bolesław Pietraszkowie zostali pośmiertnie odznaczeni przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Odrodzenia Polski za przechowanie siedemnastu Żydów w czasie okupacji niemieckiej w latach 1942-1944.

Odznaczenie z rąk  Pani Prezydentowej Marii Kaczyńskiej w dniu 9 lutego 2010 r.w Reszowie odebrali: Maria Snopek i ks. proboszcz Henryk Sączek — inicjatorzy i realizatorzy utrwalania pamięci o bohaterach Czekanowa. Uroczystość została zorganizowana przez Kancelarię Prezydenta RP., IPN Oddział w Rzeszowie oraz Urząd Marszałkowski W Rzeszowie pod hasłem „Ocalić od zapomnienia".

 

Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince 

Oddział Muzeum Regionalnego w Siedlcach 

08-330 Kosów Lacki 

tel./fax: +48-25-781-16-58 kom. +48-606-985-414

 e-mail: biuro@treblinka-muzeum.eu